wtorek, 26 listopada 2013

11 " How could you do this to us ?! "

W drzwiach stanął mój ojciec.
- Jakim kurwa prawem masz jeszcze czelność się tu pokazywać !- wstałem i podszedłem do niego krzycząc mu prosto w twarz- Zostawiłeś nas ty śmieciu a teraz wracasz jakby nic się nie stało ?! - nie mogłem uwierzyć że wrócił , nie widziałem go tyle czasu - Przez ciebie nasze życie zmieniło się w piekło
- Jeremy - usłyszałem szept mojej mamy podchodzącej do mężczyzny na przeciwko mnie na którego kiedyś mówiłem " tato ".
- Mam on nas zostawił ! -  w moich oczach zebrały się łzy
- Justin ty nic nie rozumiesz - powiedział Jeremy łagodnym głosem - Ian powiedział że was pozabija jeśli nie wyjadę dla niego pracować - powiedział przytulając moją mamę
- Kłamiesz ! - byłem zfrustrowany i załamy - Wyjechałeś bo bałeś się że Ian cię zabije a nas miłeś gdzieś - nie mogłem już wytrzymać i pozwoliłem moim łzą frustracji słynąć po moich policzkach , ale po chwili je wytarłem gdyż nie chciałem pokazać że płaczę - Miałeś nas gdzieś - wyszeptałem
-Justin nigdy bym was nie opuścił - puścił moją mame i podszedł do mnie obejmując mnie w ojcowsko-synowym uścisku. Ręce miałem przy ciele , po prostu nie mogłem okazać tego gestu co on - Zależało mi na was i nie mogłem pozwolić żeby coś się wam stało - powiedział
- Nawet się nie porzegnałeś
- Bo wiedziełem że jeśli to zrobię jeszcze trudniej będzie mi was zostawić
Ułyszałem tupot stóp. Na dół zeszli Jaxon i Jazzy. Na początku popatrzały dziwnie na Jeremiego zastanawiając się kto to ale po chwili go poznali i rzucili mu się na ręce
- Tato - cieszyły się że w końcu ich tatuś wrócił po dwuletniej delegacji. Tak tak to im tłumaczyliśmy - Wróciłeś - powiedziała Jazzy całując mojego ojca , który zaśmiał sie na ten gest
- Wyrośliście , Justin ty też - puścił mi oczko
Było to dla mnie wszystko strasznie dziwne zachowywał sie tak jakby nigdy nie wyjechał. Wiedziałem ze na pewno chciał odbudować nasze relacje ale nie wiem czy będę w stanie mu wybaczyć. Po chwili przypomniałem sobie o Lily która stała z boku ze sztucznym uśmiechem. Zrobiło mi sie jej żal. Jej matka umarła , brata zabito a ja w tym pomagałem i jeszcze do tego jej ojciec ma ją gdzieś. Podszedłem do niej , kładąc ręke na jej policzku. Troszkę się zgrygnęłą na ten gest
- Wszystko w porządku ? - spytałem zjeżdżając ręką po jej ramieniu aby po chwili złapać jej dłoń
- Tak - odpowiedziała próbując wymusić uśmiech
- Nie musisz udawać , chodź - podciągnąłem ja na górę do mojego pokoju
Usiedliśmy na łóżku , na przeciwko siebie
- Teraz mów - zachęciłem ją
- Po prostu ci zazdroszczę - przyznała bawiąc się palcami- Zazdroszczę ci tego że masz matkę , rodzeństwo i ojca - przerwała wycierając łze która spłynęła jej po policzku - Nie bądź zły na swojego ojca , wiem że cię a może raczej was skrzywdził ale zrobił to dla was - tym razem ona chwyciła moją dłóń. Myślałem że to ja będę ją pocieszać - Musisz mu wybaczyć , zobacz jak Pattie sie cieszyła jak go zobaczyła. Jacy szczęśliwi byli Jaxon i Jazzy i wiem że gdzieś w głębi też się cieszyłeś. Wybacz mu dla mnie , dla twojej rodziny a co najważniejsze dla siebie - skończyła uśmiechając się do mnie
Miała racje. Zrobił to żeby nas chronić , ja zrobiłbym to samo. Najbardziej chyba boli mnie to że się nie pożegnał i że przez te dwa lata myślałem że nie obchodzimy go. Przybliżyłem się do Lily i złożyłem delikatny pocałunek na jej miękich ustach
- Dziękuję - powiedziałem i zszedłem na dół razem z Lily abyśmy wszyscy dobrze sie bawili
Akurat dzisiaj grała moja ulubiona drużyna koszykarska- Brooklyn Nets. Dobrze pamiętam że  Jeremy również jej kibicuje. Zawsze kiedy grali siadaliśmy na sofie z pop-cornem. Siedziałem pomiędzy Lily a Jeremym. Moja mama siedziała wtulona w mojego ojca a Lily we mnie co nie udawajmy podobało mi się.
Oglądaliśmy mecz co chwile krzyczać a dziewczyny się z nas śmieły. Na prawdę tęskniłem za moim ojcem i dopiero teraz zdałem sobię sprawę jak bardzo.

__________________________________________
Tak wiem jestem okropna -,- znowu taki krótki rozdział -,- Następny postaram sie napisać dłuższy ale i tam mam nadzieję że wam sie podoba :)
Przepraszam za błędy ale juz po prostu nie chce mi sie ich sprawdzać :/

 Jeśli ci się spodobało to skomentuj ^^ :)

piątek, 22 listopada 2013

Twitter

Hej jak wiecie mam 3 opowiadanie :D haha tak wiem :3 I chciałam założyć tt nazwałabym go najwyżej " storyNSNPLHB"  no że opowiadanie Never Say Never , Poisonous Love i Heartbreaker :) I bd was informować o nowych rozdziałach... co wy na to ? :) i w zakładce " Informowani " podacie swoje tt i jeśli napiszecie to np na tym opow to bd was informować tylko o tym :)
Jeśli wam się pomysł podoba to napiszcie w kom :)

czwartek, 21 listopada 2013

10 " I know how they killed your wife "

Siedziałam w aucie z Justinem i Channel. Tak to dzisiaj zabije mojego ojca. W trzęsącej sie dłoni trzymałam broń którą dał mi Michael. Po kilku minutach drogi znaleźliśmy się w dzielnicy ze starymi zniszczonymi budynkami , naćpanymi i pijanymi ludźmi. Witajcie na Bronxie to właśnie tutaj mieszkałam. Światło paliło się w mieszkaniu co oznaczało że mój ojciec jest w domu. Wszyscy wysiedliśmy z auta i spojrzeliśmy na moje mieszkanie. Poczułam jak Justin ściska moja dłoń.
- Wszystko będzie dobrze Lily - starał się mnie pocieszyć , ale ja wiedziałam że tak nie będzie.
Może i skończy się z biciem , ale poczucie winy będzie mi towarzyszyć przez resztę życia , nie wiem czy sobie z tym poradzę. Weszliśmy po schodach Justin z Channel zostali na końcu korytarza. Chwyciłam klamke i otworzyłam drzwi. Mój ojciec siedział w salonie odwrócony do mnie. Podniosłam broń do góry , wycelowałam w niego i naładowałam broń , w tym momencie się odwrócił.
- Lily co ty robisz ? - spytał , zdziwiłam sie gdyż nie był piany
Nagle w jednej sekundzie przed oczami pokazał mi się obraz mojego ojca zanim stał sie tyranem , jak czytał mi bajki na dobranoc , jak zawsze chodził ze mną na plac zabaw jak o mnie dbał. Zrozumiałam wtedy że nie mogę go zabić więc wybiegłam i wpadłam prosto w ramiona Justina
- Zabiłaś go ? Nie słyszałem strzału
- Ja .... ja nie mogłam , Justin tak strasznie cię przepraszam - łzy zaczęły spływać po moich policzkach
- Trzeba zabić Michaela - odezwała sie Channel
- Co ?! - spytaliśmy z Justinem w tym samym czasie
- Jeśli tego nie zrobimy zabije was. Poza tym marze o tym od chwili kiedy go poznałam.- powiedziała - Chociaż wiecie co ? Śmierć będzie zbyt prosta , wiem co możemy zrobić aby sie załamał - uśmiechnęła sie
- Co takiego ? - spytał Justin wciąż trzymając mnie w objęciach
- Zobaczycie
Ogólny POV
Michael siedział w swoim gabinecie ze stoperem w ręce. Uśmiechnął się ponieważ wciąż nie dostał żadnej wiadomości a czas minął. Musiał teraz dotrzymać obietnicy i zabić Lily i Justina oraz jego rodzine. Zwołał swoich ludzi i wyjechał w kierunku domu Justina ...
Justin POV
Wracaliśmy do domu , muszę przyznać że sie bałem , bałem się o nas. Usłyszałem dźwięk mojego telefonu informujący o tym że dostałem wiadomość. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i spojrzałem na monitor. Nasz szef wysłał mi zdjęcie , brunetki przywiązanej do krzesła z zaklejonymi ustami , siedziała w samej bieliźnie. Od razu poznałem że to moja mama. Przyśpieszyłem nagle skręcając w odpowiedni zaułek.
- Justin co sie stało ?! - wykrzyczała Lily
- Michael ma moją matkę - wysyczał przez zaciśniete zęby
- Co ?! Jak to ? Dlaczego ? - spytałam
- Nie wiem , ale wydaje mi sie że dlatego że nie zabiliśmy twojego ojca - wtedy sie załamałam
- Przepraszam - wyszeptałam
- Lily nie masz za co przepraszać - odpowiedział
- Justin mam ! Przestań się zachowywać jakby nic się nie stało , twoja matka została porwana i to wszystko moja wina - wykrzyczałam ze łzami w oczach , czułam sie cholernie winna
- Proszę Lily uspokój się to teraz nam nie pomaga , wiem ze czujesz sie winna ale nie musisz - powiedział łapiąc moją dłoń
Po chwili byliśmy pod kryjówką Michaela
Kurwa nie miałem żadnego pomysłu jak zabrać stąd moją mame. Kopniakiem otworzyłem drzwi.
- Tędy - powiedziała Channel
Skręciliśmy w prawo i otworzyliśmy drzwi. W środku stał Michael obok mojej mamy przywiązanej do krzesła
- Oddaj moja matkę - krzyknąłem wyciągająć broń
- Myślisz że ci ją oddam ?- zrobił to samo co ja
Staliśmy teraz na przeciwko siebie z wycelowanymi pistoletami
- Michael mam coś co na pewno cię zaciekawi - odezwała sie Channel z podłym uśmieszkiem na twarzy - Filmik jak zabijają twoją żone - wyciągnęła z kieszeni kasete
Zatkało mnie. Zabili żone Michaela?!
- Skąd to masz ? - wysyczał ale usłyszałem że jego głos się troche załamuje
- Ktoś to podrzucił pare lat temu , znalazłam to pod drzwiami kiedy cię nie było - zaczęła machać kasetą przed twarzą
- Dawaj to kurwa !
- Dam ci to jeśli oddasz mame Justina - odpowiedziała Channel
- Tak mi się odwdzięczasz za to wszystko co dla ciebie zrobiłem ?
- Co dla mnie zrobiłeś ? - wykrzyczała zdenerwowana - Wykorzystywałeś mnie , groziłeś mi i mojej rodzinie , zamieniłeś moje życie w piekło - splunęła - A teraz oddawaj matke Justina jeśli chcesz się dowiedzieć co stało się twojej żonie - rozkazała
Mężczyzna podszedł do mojej mamy po czym ją rozwiązał. Kiedy była już wolna wbiegła w moje ramiona
- Mamo tak strasznie cię przepraszam - wyszeptałem , ściągając moją kurtkę i zakładając ją na ramiona drobnej kobiety która stała przede mną
Blondynka położyła kasetę na ziemi i popchnęła ją w strone bruneta. Podniósł ją a my zaczęliśmy wychodzić
- Jeszcze tego pożałujecie - zagroził
Wsiedliśmy wszyscy do auta , tym razem Lily usiadła z tyłu gdyż lepiej znała moją mame niż Channel
Po pewnym czasie dojechaliśmy do domu , wysiedliśmy z auta i weszliśmy do środka.
Mama usiadła na kanapie a ja poszedłem po jakieś ciuchy kiedy Lily z Channel poszły do kuchni zrobić coś do jedzenia. Wróciłem z parą spodni i białą bluzką i podałem je mojej mamie. Ubrała sie szybko a ja nakryłem ją kocem
Dziewczyny wróciły z jedzeniem i dołączyły do nas. Wszyscy sięgneli po kanapki bo byliśmy strasznie głodni. Nagle usłyszałem jak ktoś próbuje odkluczyć drzwi po czym je otwiera. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom...

______________________________________________
I jak podobał się wam rozdział ?działo się ...
Lily nie zabiła swojego ojca , Michael porwał matkę Justina okazało się że Channel wie jak zabili żonę Michaela... Jak myślicie kto wszedł do domu Justina ?

 Jeśli rozdział ci się spodobał zostaw po sobie jakiś ślad będzie mi miło :) :3



czwartek, 14 listopada 2013

9 " This is my fault "

Dzisiaj mieliśmy się zjawić u naszego szefa omówić plan zabójstwa mojego ojca. Jechaliśmy z Justinem na koniec miasta . Właśnie tam znajdowała się kryjówka Michaela. Przez to całe zdenerwowanie , miałam wrażenie że ta podróż się nie kończy. Kiedy w końcu dojechaliśmy , cała się trzęsłam. Szłam do mojego szefa , aby obmyślić plan zabicia mojego ojca ! Chyba każdy by się bał , co ja mówię na pewno każdy by się bał i denerwował. A co jeśli to nie wyjdzie ? "Lily uspokój się wszystko będzie dobrze , wasz szef to zawodowiec " Powtarzałam sobie kiedy szliśmy do budynku który znajdował się na krańcu lasu. Troche przerażające . Gdy przekroczyliśmy próg budynki powitała nas śliczna blondynka , jej uśmiech był troche podły i złowieszczy.
- Michael już na was czeka w gabinecie - wskazała na drzwi po przeciwnej stronie wejścia
Skierowaliśmy się w skazanym kierunku a dziewczyna poszła za nami. W pomieszczeniu siedział dość przystojny umięśniony mężczyzna , miał jakoś 30 lat. Hmm nikt by go nie podejrzewał o to że zabija i kradnie a raczej wynajmuje ludzi do tego.
- Czyli jednak Lily zdecydowałaś się na zabicie ojca aby ochronić Justina ? - popatrzał na mnie - Czyli się nie myliłem co do twoich uczuć -splutł ręce na biurku.
Cała się zaczerwieniłam , Justin ścisnął moja dłoń na pocieszenie.
- Usiądźcie - wskazał na dwa krzesła .
Zrobiliśmy to co powiedział.
- Channel zrób naszym gością herbate - skierował się do dziewczyny o złocistych włosach
Wyszła z pomieszcza aby przynieść nam coś do picia.
- Więc teraz omówimy sprawy zabójstwa. O której Lily twój ojciec najczęściej wraca do domu? - spojrzał na mnie , a ja próbowałam sobie przypomnieć o której mniej więcej wraca - Ach no tak przecież ja to wiem , najczęściej wraca około osiemnastej. - zaśmiał się
Byłam sparaliżowana , on śledził mojego ojca ? Głupia ja przecież to oczywiste , wiedział co mój ojciec mi robił.
- Jesteś pewna Lily że chcesz to zrobić ? - spytał się mnie Justin z troską w głosie.
Pokiwałam nieśmiało głową
- No pewnie że chce - klasną w dłonie - Przecież nie może pozwolić na to aby ktoś zabił jej ukochanego - spojrzał na Justina
Byłam na niego wściekła , dlaczego mówi takie rzeczy ? On nic nie wie o moich uczuciach ! Byłam zbulwersowana
- Nic nie wiesz o moich uczuciach ! - wykrzyczałam wstając
Michael nachylił się nad biurkiem chwycił moją koszulke i przyciągnął do siebie
- Zamknij się suko ! Bo zaraz zabije was obojga ! - zagroził
Usiadłam z powrotem na fotel. Teraz bałam się jeszcze bardziej .
- Jesteście niedoświadczeni , więc w tym morderstwie pomoże wam Channel. - otworzył szuflade i wyciągnął z niej dwie bronie .
Podał nam je , Justin zaczął ją oglądać .
- Niezła spluwa - powiedział kiwając głową
- No chyba nie myślisz że dam wam pierwszą lepszą. Kilka zasad , jeśli ktoś was przyłapie lub policja się o tym dowie i znajdzie dowody oboje jesteście martwi i Justin twoja rodzina też - obrócił się do Justina
Widziałam lęk w jego oczach. Czułam się winna , to wszystko moja wina.
Dziwiłam się że Channel jeszcze nie wróciła. Ile może zająć zaparzenie herbaty ?
Moje myśli przerwało otwieranie drzwi. Wróciła blondynka z dwoma filiżankami herbaty
- Gdzie sie tyle podziewałaś ?! - wykrzyczał - Ile może zająć zaparzanie herbaty !? - walnął w stół
- J... ja , ja przeraszam , ktoś do mnie zadzwonił - wyjąkała strachliwym głosem
Położyła filiżanki przed nami na biurku i stanęła po prawej stronie Michaela.
- Channel już wykonała kilka zabójstw dla mnie - owinął rękę wokół jej tyłka i przyciągnął do siebie , widziałam obrzydzenie w jej wyrazie twarzy - Więc pomoże wam , Lily ty masz zabić swojego ojca a Justin razem z Channel pozbędą się ciała - dlaczego akurat ja musiałam go zabić ?! A no tak bo to mój ojciec...
Szef pokazał palcem aby blondynka się schyliła , wyszeptał jej coś do ucha a ona pokiwała nieśmiało głową i przełknęła ślinę. Ciekawiło mnie co jej powiedział.
- Więc to tyle możecie już wracać do domu
Cieszyłam sie bo jak najszybciej chciałam opuścić to miejsce. Kiedy wychodziliśmy nasz szef jeszcze coś krzyknął
- Macie pięć dni ! - i drzwi się zamknęły
Wróciliśmy do samochodu Justina. Zaraz kiedy wsiedliśmy , Justin wyciągnął papierosa i odpalił go , zaciągając się.
- Justin ja przepraszam , to przeze mnie zostałeś w to wciągnięty - podciągnęłam kolana do góry i położyłam na nich głowę , patrząc przed siebie
- Lily to nie twoja wina , to wszystko wina tego skurwysyna - uderzył w kierownice , a ja się wzdrygnęłam - Lily spójrz na mnie - powiedział łagodniejszym głosem

Lekko spojrzałam na niego, przełykając ślinę . Chłopak chwycił mój podbródek i przyciągnął do siebie tak że nasze twarze dzieliło kilka centymetrów
- To wszystko nie jest twoją winą - powiedział a ja poczułam zapach tytoniu - Poradzimy sobie , nie ważne co się stanie jesteśmy w tym razem i cię nie zostawie , rozumiesz ?
Pokiwałam lekko głową i wróciłam do poprzedniej pozycji. Justin odpalił auto i ruszyliśmy. Całą drogę wpatrywałam się w obraz za oknem. Niebo już było lekko zaciemnione , objęłam mocniej nogi. Byłam wykończona tym wszystkim i nie wiedząc kiedy zasnęłam

____________________________________________________
No to mamy następny rozdział :3  Za niedługo będzie działo się jeszcze więcej ^^
Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale miałam w tym tyg 4 sprawdziany :x


Jeśli sie podoba to zostaw komentarz będzie mi miło :) :3

sobota, 9 listopada 2013

8 " You've got one week "

Obudziłam się gdy Justin jeszcze spał. Wygramoliłam się z pod jego uścisku i poczłapałam do łazienki aby się odświeżyć. Nie miałam żadnych ciuchów więc owinęłam się w ręcznik po czym wróciłam do pokoju Justina. Miałam nadzieję że będzie dalej spał a ja wezmę jakąś jego koszulke i się przebiorę. Jednak chłopak już wstał i leżał na łóżku z rękami za głową. Kiedy mnie zobaczył przygryzł wargę a ja się zarumieniłam
- Nie mam żadnych czystych ciuchów - powiedziałam skrępowana
- Możesz zostać bez mi to nie przeszkadza - powiedział nonszalancko uśmiechając się łobuzersko
- Ale mi tak , masz jakąś koszulkę ? I najlepiej bieliznę
- Koszulkę mam i bieliznę też jeśli chcesz chodzić w męskich bokserkach ?
- Nie mam problemu , mam tylko nadzieję że nie będą mi zbyt duże - odpowiedziałam
Justin podszedł do szafy wyciągnął biały podkoszulek i czarne bokserki i podał mi je.
- Możesz się tu przebrać jeśli chcesz - wzruszył ramionami
- Wolę łazienkę - zachichotałam
- Jak wolisz - posmutniał
Walnęłam go lekko w ramie i poszłam do łazienki.
Koszulka Justina sięgała mi lekko nad kolanem , a bokserki były troszkę za duże. Poczłapałam z powrotem do pokoju Justina. Wychyliłam się lekko za drzwi po czym weszłam
- Seksownie wyglądasz w mojej koszulce i bokserkach - stwierdził a na moich policzkach pojawiły sie rumieńce
- Justin musze wrócić do domu po ciuchy - miałam tu tylko ciuchy z imprezy
- Nie , nie pozwolę ci tam wrócić. Wezmę coś od mojej mamy i pójdziemy ci coś kupić
- Ale ja nie mam tu żadnych pieniędzy , w ogóle nie mam - głos mi się załamywał
- Ja ci kupię , nie martw się - chwycił mój podbródek i pocałował mnie w czoło
-  Dziękuję to było słodkie - zaśmiałam się
- Nie jestem słodki - znów mnie pocałował tym razem w nos
- Jesteś !
- Nie jestem - tym razem pocałował mnie w usta
- Jesteś - teraz droczyłam się z nim specjalnie
- Nie jestem - pocałował mnie w szyje , chyba pomału zaczynał rozumieć że robię to specjalnie
- Jesteś najsłodszy
Tym razem nic nie odpowiedział tylko chwycił mnie i posadził na sobie tak że siedziałam na nim okrakiem. Zaczął na szyi składać mokre pocałunki przez co po moim ciele przeszły ciarki. Szedł coraz wyżej rękami jeżdżąc po moich bokach. W końcu doszedł do moich ust. Zaczął namiętnie mnie całować , a ja położyłam ręce na jego policzkach pogłębiając pocałunek. Po chwili przejechał językiem po mojej warce prosząc o dostęp którego chętnie udzieliłam. Przeniosłam ręce na jego włosy ciągnąć za końce przez co chłopak jęknął. Spodobało mi się to. Walczyliśmy naszymi językami o dominację przez co ja też jęknęłam. Poczułam jak Justin  uśmiecha się. Po chwili oderwaliśmy się od siebie dysząc.
- Nie jestem słodki - stwierdził głośno oddychając
Chciałam jeszcze więc znów złączyłam nasze usta przez co Justin się zaśmiał .Obrócił nas tak że teraz on był na górze. Zaczął całować moją szczękę , szyje i po chwili znalazł mój czuły punkt przez co z moich ust wydobył się niekontrolowany jęk. Zjeżdżał coraz niżej , jednak po chwili przeszkodziła mu " moja " koszulka. Chyba nie chciał jej ściągać bo przeniósł swoje pocałunki na moje nogi. Zaczął od moich łydek i składał na nich mokre pocałunki. Kiedy zaczął to robić na moich udach będąc coraz bliżej bokserek zdrętwiałam. Chyba to poczuł bo przerwał. Tym razem podniósł lekko koszulkę i zaczął obdarowywać pocałunkami mój brzuch. Jeździł językiem po mojej skórze , przez co z moich ust wydobywały się ciche jęki. Nagle poczułam jak coś wbija mi się w udo . Justin jednak nie przerywał. Przesunął ręce wyżej i chwycił moją koszulkę. Spojrzał na mnie pytająco a ja pokiwałam głową. Moje miejsce intymne pulsowało . Bieber dalej pieścił mój brzuch , a teraz przeniósł się na moje piersi wiedziałam że stanik mu przeszkadza i wolał by żebym go ściągnęła , ale to by było za szybko. Miałam już dość teraz ja chciałam przejąć konktrole , więc położyłam dłonie na piersi Justina i odepchnęłam go , znów siadając na nim okrakiem. Ściągnęłam jego koszulke i patrzyłam na jego umięśniony brzuch przez co przygryzłam wargę. Teraz ja składałam pocałunki na jego brzuchu i jeździłam po nim językiem przez co chłopak również jęknął , Muszę przyznać podobało mi sie to. Odgarnęłam włosy na jedną stronę i przeszłam do całowania szczęki chłopaka i jego szyi. Wróciłam do jego ust tym razem chłopak ścisnął mój tyłek wydobywając z moich ust jęk , przez co otworzyłam usta , a on skorzystał z okazji i wsunął swój język. Zaczęliśmy walkę o dominację od nowa.
- Jeśli teraz nie przerwiemy to nie wiem czy dam rade cię nie przelecieć - powiedział składając delikatny pocałunek na moich ustach - A wiem że raczej tego teraz nie chcesz - pogłaskał mnie po policzku
Pokiwałam głową i zeszłam z chłopaka , spoglądając na jego kroczę. Zauważył to .
- Nie przejmuj się - zaśmiał się
- Okeeey - przeciągnęłam i wtuliłam się do chłopaka
- To co jedziemy na te zakupy ? - spytał spoglądając na mnie
- Możemy , ale nie mam w czym jechać - stwierdziłam
- Wezmę coś od mojej mamy może ci będzie pasować - znów pocałował mnie w nos
- Słodziak - zagruchałam
- Nie prowokuj mnie - złożył pocałunek na moich ustach i wyszedł z pokoju.
Wrócił z parą jeansów i czarną koszulką.
- Ale bokserki mogę zachować tak ? - uśmiechnęłam się podchodząc do chłopaka
- Nikt nie wygląda w nich tak seksownie jak ty - uśmiechnął się łobuzersko.
- No ja mam nadzieję - chwyciłam ciuchy i podeszłam do łóżka
- Nie idziesz do łazienki ? - był zdziwiony
- Po co ? I tak mnie już widziałeś - ściągnęłam jego koszulke i założyłam czarny t-shirt po czym jeansy.
Kiedy byłam już gotowa wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta Justina.Oczywiście wcześniej chłopak poszedł do łazienki. Auto  to czarne Ferrari. Nie pytałam skąd je ma bo znałam odpowiedz.
Dojechaliśmy do centrum handlowego i zaparkowaliśmy na wolnym miejscu. Dziwię się że Justin zgodził się na chodzenie po sklepach z dziewczyną.
Byliśmy w kilku sklepach. Kupiłam trzy bluzki i dwie pary spodni i oczywiście bieliznę. To ostatnie najbardziej podobało się Justinowi , bo kupiłam koronkowe stringi i stanik do kompletu ,oraz kilka innych par. Kupiłam też tramki i buty na obcasie. Wiedziałam że musze oddać Justinowi te pieniądze , kiedy tylko zarobię od razu mu je zwrócę.
Wróciliśmy do jego domu. W salonie siedziała jakaś kobieta. Była śliczną brunetką. Wstała i podeszła do mnie. Była troszkę niższa ode mnie.
- Lily to jest Pattie moja mama , mamo to jest Lily - przedstawił nas.
- Witaj Lily - przytuliła mnie
- Dzień dobry Pani - przywitałam sie nie za bardzo wiedziałam jak mam sie do niej zwracać . Spojrzała na mnie dziwnie
- Mów do mnie Pattie skarbie , widzę że Justin dał ci moje ciuchy
- Och tak przepraszam , ale po prostu nie miałam nic ze sobą. Zaraz je zwrócę - uśmiechnęłam się lekko skrępowana
-Nie musisz słoneczko , mam jeszcze inne - była naprawdę sympatyczna.
Po chwili ze schodów zbiegła dwójka dzieci. Była to dziewczyna i chłopczyk. Obydwoje mieli jasne blond włosy.
- Lily to jest Jaxon i Jazzy mówiłem ci o nich - poinformował mnie Justin
- Ach tak , cześć Jaxon cześć Jazzy - schyliłam się do nich i podałam im ręke.
- Cześć - odpowiedzieli słodkie w tym samym czasie
- Mamo my idziemy do mnie - skierował sie Justin do Pattie
Ona tylko pokiwała głową , a Juss pociągnął mnie do swojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku i po chwili poczułam że dostałam wiadomość. Był to sms od naszego szefa " Lily macie tydzień na zabicie twojego ojca jeśli tego nie zrobicie zabiję Justina a chyba ci na nim zależy , mam rację ? ". Przez cały dzień byłam szczęśliwa , nie myślałam ani o moim ojcu ani o tym posranym zleceniu. Jednak ten dupek musiał ten dzień popsuć.
- Justin ... Musimy zabić mojego ojca - trudno było mi to powiedzieć
- Co ?! Zastanów się Lily - widziałam się że był temu przeciwny
- Justin musimy to zrobić zrozum - poczułam jak do moich oczu napływają łzy , ale nie wiedziałam czy to z powodu tego że mam zabić mojego ojca czy dlatego że jeśli tego nie zrobie ten sukinsyn zabije Justina.
Pobiegłam do łazienki żeby Justin nie zobaczył że płaczę. Weszłam do środka zamknęłam drzwi i oparłam się o ściane po czym osunęłam sie na ziemię i objęłam rekami nogi.
Justin POV
Lily nagle wybiegła z pokoju a ja nie wiedziałem o co jej chodzi. I czemu nagle chce zabić swojego ojca. Zobaczyłem że zostawiła telefon. Była włączona wiadomość od naszego szefa. Kiedy ją przeczytałem zatkało mnie. Ten skurwiel ją szantażuje. Chwila jeśli chce zabić swojego ojca żeby nasz szef nie zabił mnie to znaczy że bardziej zależy jej na mnie niż na nim ? To mnie trochę zszokowało ale i ucieszyło. Po chwili Lily wróciła , widziałem ze płakała. Nie chciałem jej mówić że czytałem jej sms , bo pewnie by się wściekła.
- Justin jestem już zmęczona , chyba się położe - podeszła do łóżka i zrobiła to co mówiła
Też się położyłem i objąłem ją w pasie przyciągając do siebie
- Wszystko będzie dobrze - szepnąłem jej do ucha i zasnęliśmy.

________________________________________________
Tak wiem jestem okropna ! Przepraszam że tyle czekaliście ale za to mam dla was meeega długi rozdział :3 Mam nadzieję że wam to wynagrodziłam :)

Jeśli ci się podoba to skomentuj będzie mi miło :3 :)