sobota, 28 września 2013

3 " I'm scared "

- Ponieważ się boję - wydukałam
- Czego sie boisz ? - był wyraźnie ździwiony
- Mojego ojca - odparłam smutna
- Ale dlaczego boisz się własnego ojca ?
- Bo zawsze się na mnie wyżywa , bije mnie i zawsze jest piany - w moich oczach zebrały się łzy
- A twoja mama ?
- Nie żyje , zmarła gdy miałam dziewięć lat , od tamtej pory mój ojciec taki jest
- Tak mi przykro , a nie masz jakieś przyjaciółki , rodzeństwa ?
- Miałam brata ale zaginął rok temu - w tym momencie łzy spłynęły po moich policzkach.
- Ale jak to zaginął ? - był zszokowany
- Rok temu na początku wakacji wyszedł w domu , mówił że idzie na imprezę i już nie wrócił - w tym momencie chłopaka zamurowało.
Justin POV
Kurwa nie , nie to nie może być prawda , nie .
- A jak twój brat miał na imię ? - musiałem sie upewnić
- Caleb - japierdole , to nie mogło się dziać na prawdę , pociągnąłem końcówki moich włosów , nie mogłem- Co się stało ?
- Nic , nic się kurwa nie stało - krzyknąłem
- Może ja już powinnam pójść - wstała ale szybko ja chwyciłem po czym puściłem jej ręce.
Nie mogę pozwolić jej zostać ani też pozwolić jej wrócić . Byłem w rozsypce.
- Zostań , nie możesz tam wrócić
- Ale kiedyś będę musiała , a czym szybciej tym lepiej - była przerażona widziałem to w jej oczach
- Kiedyś będziesz musiała , ale na pewno nie dzisiaj ... - teraz zdałem sobie sprawę że nie wiem nawet jak ma na imie
- Lily - powiedziała , czyli widziała o co mi chodzi
- Justin - teraz przynajmniej wiedzieliśmy jak mamy na imię - Proszę zostań przynajmniej dzisiaj , nie możesz tam wracać po tym co się stało
- No dobrze , ale nie mam w czym spać i gdzie spać
- Dam ci moją koszulkę , a spać możesz tutaj , ja prześpię się na kanapie - nie chciałem żeby wracała do tego tyrana , musiałem jej wynagrodzić to co zrobiłem
- Nie , ja mogę spać na tej kanapie - spiorunowałem ją wzrokiem - Och... to możemy razem tutaj spać
- Nie , nie chce
- Dlaczego ? - zdziwiła się
- Nie wiem po prostu nie chce z tobą spać po tym jak prawie zostałaś zgwałcona - wyrzuciłem z siebie chociaż to nie był jedyny powód
- Przecież będziemy tylko spać - zaśmiała się - Chyba  nie zamierzasz mnie zgwałcić
- Nie ! - krzyknąłem - Dobrze skoro chcesz możemy spać razem - wyciągnąłem z szafy jakąś koszulkę i podałem Lily.
Chwyciła ją.
- Gdzie jest łazienka ?
- Zaraz na prawo - powędrowała w kierunku łazienki po chwili przyszła
Koszulka sięgała jej do kolan , wyglądała seksownie.Przeprałem się i położyliśmy się. Blondynka położyła głowę na moim ramieniu ale nie narzekałem. Może chciała poczuć sie bezpiecznie ?


czwartek, 19 września 2013

2 " You saved me "

Obudziłam się o czwartej w nocy i nie mogłam już zasnąć , dzisiaj w końcu była sobota. Ubrałam się w moje jedyne bordowe leginsy , czarną bluzę i czarne trampki. Poszłam do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia , ale oczywiście w lodówce były tylko piwa. Na szczęście w szafce znalazłam chleb. No cóż tyle musi mi starczyć. Znalazłam portfel ojca i wyciągnęłam dwadzieścia dolarów. Mam nadzieję że tego nie zauważy. Była dopiero piąta rano , ale postanowiłam wyjść. Jeszcze zanim wyszłam wzięłam mój szkicownik. Oczywiście szłam na łąkę. Koło zaułku poczułam jak ktoś ciągnie mnie za rękę i zakrywa usta , abym nie krzyknęła.
- Słuchaj dziwko albo dasz mi to czego chce albo cię zabije - zaśmiał się przerażająco , przykładając nóż do mojego gardła.
Byłam sparaliżowana ze strachu. Dlaczego zawsze najgorsze rzeczy przytrafiają się mi?  Ale może moja śmierć będzie korzystna dla wszystkich.
- Czego chcesz ? - wydukałam
- Ciebie skarbie - do oczu napłynęły mi łzy .
Dlaczego miałam takie okropne życie ? Co ja takiego zrobiłam ? To wszystko było niesprawiedliwe. Inni mieli pieniądze , wspaniałe rodziny , byli popularni , lubiani a ja ? Ja ledwo wiązałam koniec z końcem a teraz jeszcze jakiś koleś chce mnie zgwałcić a jeśli sie nie zgodzę to mnie zabije. Nagle mężczyzna upadł , a kiedy upadał nożem rozdarł moją bluzkę. Moim oczu ukazał się chłopak z łąki. Najwyraźniej to on go powalił. Nie mogłam już wytrzymać i wybuchnęłam płaczem , opadając na ziemie. Chłopak szybko podbiegł do mnie i mnie przytulił.
- Hej proszę nie płacz , już wszystko w porządku ten mężczyzna już ci nic nie zrobi - starał sie mnie uspokoić głaskając moją głowę i plecy. Jednak to nic nie dawało a ja wciąż płakałam.
Po chwili chłopak wziął mnie na ręce .
- Zostaw mnie - bałam się
- Nie bój się ja ci nic nie zrobię , już jesteś bezpieczna - po tych słowach wtuliłam sie w jego klatke i słuchałam bicia jego serca.
Wsiedliśmy do jakiegoś auta i odjechaliśmy. Po chwili byliśmy pod jakimś domem nie był on za duży ani za mały. Nie był też jakiś super i nie wyglądał na drogi , ale na pewno lepszy niż mój , chociaż nie wiem czy moją dziure w ogóle można nazwać domem. Brunet wysiadł z auta i podszedł do strony pasażera i otworzył drzwi. Chwycił mnie pod kolanem i w pasie po czym podniósł na ręce i zaniósł do domu. Położył mnie na łóżku jak zgaduje w swoim pokoju i usiadł koło mnie.
- Dziękuje , uratowałeś mnie gdyby nie ty ... - przerwałam
- Nie musisz mi dziękować , ale co robiłaś poza domem o piątej rano ?
- Chciałam iść na łąkę na której ostatnio cię widziałam - wyjaśniłam
- Przepraszam za moje zachowanie - podrapał się po karku - Nie sądziłem że ktoś tam będzie
- Szczerze to ja też
- Widziałem twój szkicownik - co ? jak to ? przecież on tam jest - Muszę przyznać , jesteś bardzo utalentowana , szczególnie podoba mi się ten rysunek - wziął mój szkicownik i otworzył na stronie gdzie jest on.
- Ja , ja sama nie wiedziałam co lub kogo na początku maluje- byłam trochę skrępowana
- Ależ nie musisz się tłumaczyć , cieszę się że mnie namalowałaś- uśmiechnął się - Czy mógł bym go zachować ?
- Pewnie , weź go sobie
- Może powinienem cię zawieść do domu ?
- Nie ! - krzyknęłam
- Dlaczego ? - był zdziwiony
- Ponieważ ...

_______________________________________________________
Mamy drugi rozdział mam nadzieję że się podoba :)

wtorek, 17 września 2013

1 " Boy with a guita "

Dzisiaj jak zawsze wstałam o szóstej , musiałam przygotować ojcu śniadanie inaczej pewnie skończyło by się tym że podniósł by na mnie rękę co zdarza się często na przykład gdy nie posprzątam w domu zanim on przyjedzie , lub gdy nie przyniosę mu do domu odpowiedniej sumy pieniędzy. Tak właśnie wyglądało moje życie , już się przyzwyczaiłam , chociaż czasem tego nie wytrzymywałam i uciekałam. Jednak zawsze wracałam , musiałam bo gdzie niby miałam się podziać ? Poza tym byłam pewna że mój ojciec by mnie znalazł i nie wiem jak by się to skoczyło. Powędrowałam do kuchni , zaparzyłam kawe i przygotowałam jajecznicę dla siebie i dla taty , zjadłam szybko po czym wróciłam do swojego pokoju. Podeszłam do szafy i zaglądnęłam do środka. Były w niej trzy pary spodni , dwie pary spodenek , osiem bluzek oraz dwie bluzy i kurtka. Przynajmniej nie musiałam się długo zastanawiać w co sie ubrać. Wybrałam podarte jeansy i biały podkoszulek , ponieważ było lato. Spakowałam książki i poszłam do szkoły , chociaż lekcje zaczynały sie dopiero za godzinę  , ale wolałam jak najszybciej wyjść z tego domu. Poszłam w miejsce w którym uwielbiałam przesiadywać a mianowicie las. Była tam piękna łąka. Zawsze gdy byłam smutna , zła lub potrzebowałam odpocząć brałam mój szkicownik i ołówek i szłam na łąkę. Jednak dzisiaj ku mojemu zaskoczeniu ktoś tam był , jakiś chłopak. Siedział do mnie tyłem i grał na gitarze. Grał jakąś smutną piosenkę , jednak przez sposób w jaki grał od razu powrócił mi humor. Było widać że grał z pasją i kochał to robić. Po chwili się odwrócił , a ja ujrzałam jego twarz .Był naprawdę przystojny a jego czekoladowe oczy były nieziemskie. Przestał grać.
- Nie nie przestawaj grasz na prawdę pięknie
- Dzięki ale właśnie skończyłem - odpowiedział oschle i poszedł sobie .
Patrzałam na niego tak długo aż zniknął mi z oczu.
Usiadłam na trawie , chwyciłam mój szkicownik i ołówek i zaczęłam rysować. Rysowałam kogoś , za bardzo nie wiedziałam kogo , dopóki nie skończyłam. Narysowałam chłopaka siedzącego na łące z gitarą tego którego widziałam przed chwilą. Spojrzałam na zegarek , lekcje zaczynały sie za piętnaście minut. Wstałam szybko , otrzepałam sie i powędrowałam do szkoły. Nienawidziłam szkoły , ponieważ byłam tam pośmiewiskiem wszyscy się śmiali z tego że mój ojciec jest alkoholikiem , z tego jak wyglądam , jakie mam ciuchy a nawet mnie nie znali . Nie miałam przyjaciółki ani matki której mogłabym się wyżalić ,nie miałam nikogo. Taka była prawda smutna ale prawda . Byłam nikim. Najwyraźniej nie zasłużyłam sobie na szczęśliwe życie. Lekcje wyglądały tak samo jak zawsze , siedziałam w ostatniej ławce , ludzie rzucali we mnie papierkami i innymi rzeczami , a ja nic nie mogłam na to poradzić. Musiałam szybko wrócić do domu. Był tam mój ojciej , rzadko się zdarza żeby tak szybko był w domu , jednak oczywiście był piany. Podszedł do mnie i chwycił moja koszulke.
- Ty mała dziwko zapomniałaś mi dodać cukru do kawy - zaczął się wydzierać , po czym wycelował ręką w moją twarz , a ja poczułam straszne pieczenie.
Po policzku spłynęła mi pojedyńcza łza którą miałam nadzieję że mój ojciec nie zauważy.
- Puść mnie - wyrwałam mu się i pobiegłam do pokoju
- Jeszcze zobaczysz ty suko !- zawołał za mną.
Trzasnęłam drzwiami i rzuciłam się na moje niewygodne łóżko , po chwili usnęłam.

_________________________________________________________
Hej i jak podoba wam sie pierwszy rozdzial ? :)



Prolog

Zawsze zazdrościłam moim rówieśniczką , które chodziły w najmodniejszych ciuchach , były popularne a ich rodziny były idealne. Ja natomiast musiałam mieszkać w jakieś ruderze z moim ojcem alkoholikiem , który nie raz podniósł na mnie rękę.Kiedyś nie był taki , nie dopóki moja mama nie umarła na raka gdy miałam dziewięć lat , od tamtej pory moje życie to istny koszmar. Nie miałam markowych ciuchów i byłam pośmiewiskiem w szkole. Tylko ja w  domu zarabiałam , niestety nie były to najlepsze sposoby na zdobycie pieniędzy a już na pewno nie legalne. Jednak mój " kochany " tatuś wydawał te pieniądze na alkohol i dziwki , co z tego że ledwo starczało nam na jedzenie. Nie miałam łatwego życie.
________________________________________________________
Hej jest to moje drugie opowiadanie mam nadzieję że was zaciekawi :)