niedziela, 29 grudnia 2013

WAŻNE !!!!!!!!!!

Hej wszystkim :)
Przeglądnęłam dzisiaj bloga i powiem tyle .... Jestem zła na siebie że dodawałam tak krótkie rozdziały -,- że dodaje tak rzadko i przepraszam was za to :/
Powiem wam że przemyślałam co będzie dalej z opowiadaniem :) Podzielę go na dwie części ale to w przyszłości ponieważ chce skończyć te opowiadanie na nw 100 rozdziale ? Jak wiecie mam 2 opowiadanie NSN jest może " sławniejsze " bo ma więcej wejść i chyba też komentarzy ale jednak jest podobne np do Dangera nie ukrywajmy...A Poisonous Love wydaje mi się że jest takie " INNE "... Dlatego mam dla was ogromną prośbę jestem teraz u taty i nie mam jak pisać... Więc poczekajcie troszkę dłużej na rozdział ponieważ chce pisać je lepiej a nie " usiadła na ławce i powiedziała ".... dlatego nowe rozdziały mogą się troszkę różnić stylem pisania.... zrobię tak że jak bd jakoś 50-60 rozdziałów to zakończe pierwszą część " Piosonous Love is the worst " a potem zrobię drugą część " Is the best " ale to nie jest do końca pewne :)

czwartek, 12 grudnia 2013

12 " Justin where are you ?! "

Nagle sobie coś przypomniałam a raczej o kimś.
- Justin gdzie Channel? - szturchnęłam go lekko w ramie
- Nie martwcie sie tu jestem - schodziła ze schodów przecierając zaspałe oczy - Kiedy zadźwonił dzwonek i jakiś mężczyzna stanął w drzwiach
- Jeremy - odezwał się ojciec Justina
- Tak , tak nie ważne - machnęła lekceważąco ręką - Domyśliłam się że to ojciec Justina , więc poszłam po Jazzy i Jaxona i postanowiłam zostać w ich pokoju aby wam nie przeszkadźać i usnęłam - wzruszyła ramionami i usiadła na oparciu sofy po czym zsunęła się na doł i usiadła koło mnie.
- Co oglądamy ? - spytała
- Mecz Brooklyn Nets - odparł Justin wpatrując się w telewizor aby nie przegapić ani sekundy
Kiedy mecz się skończył było już naprawdę późno. Jazzy i Jaxon już spali i ja prawie też. Nagle poczułam , jak ktoś łapie mnie pod kolanem i plecami po czym podnosi do góry. Otworzyłam lekko oczy i ujrzałam przed sobą uśmiechającego się Justina. Oparłam głowę o jego klatkę i pozwoliłam mu zanieść się do pokoju. Położył mnie delikatnie na łóżku jakby bał się że mnie połamie. Co było zabawne i słodkie. Nie obchodziło mnie to że jestem w ciuchach ponieważ byłam strasznie zmęczona i po chwili zapadłam w głęboki sen.

Ogólne POV
Wysoki mężczyzna zaczął powoli otwierać drzwi na strych aby po chwili ujrzeć śliczną brunetkę w białej sukience , szyjącą kreacje na bal na który i tak nigdy nie pójdzie. Większość swojego życia spędziła na strychu tworząc suknie i marząc że kiedyś będzie mogła je założyć. Lecz jej ojciec nigdy na to nie pozwoli no chyba że ktoś ją wyzwoli...

Justin POV
Zbudziłem się przed Lily i zszedłem na dół po tym jak zarzuciłem na siebie koszulkę. Channel już na szczęscie nie spała , chciałem i musiałem z nią porozmawiać.
- Channel ... - przeciągnąłem siadajac na sofie obok niej
- Tak Justin ? - spytała przełączając kanały na telewizorze
- Mówiłaś że wiesz co może złamać Michaela ... Co to takiego ?
- A więc Michael ma córkę - odpowiedziała tym razem spoglądając na mnie
Nie udawajmy ale ten fakt mnie zszokował. Jak to Michael ma córkę ? Dlaczego nic o tym nie wiedziałem ? Gdzie ona może być ? W mojej głowie krążyło milion myśli na sekunde a wszystkie dotyczyły jej... córki Michaela
- Trzyma ją na strychu od około siedmiu lat , odkąd zamordowano jego żone - tego było za wiele... Jak to kurwa zamordowano jego żone ?!
I wtedy mnie olśniło. Może dlatego wybiera sobie niewinne osoby i grozi ich rodziną , żeby chociaż troche poczuli się tak jak on ? To by miało sens
- Wydaje mi się żę dlatego jest taki okrutny
- O kim mówicie? - spytała Lily siadając na moich kolanach
-O niczym , nie przejmuj się - musnąłem ustami jej policzek
- Ochh dajcie spokój rzygać mi się chcę jak na was patrze - zrobiła skwaszoną minę po czym wszyscy się zaśmialiśmy

Postanowiłem gdzieś dzisiaj zabrać Lily , abyśmy mogli w końcu odpocząć od tego wszystkiego co się teraz dzieję. Znam super miejsce dzięki któremu możemy się trochę poczuc jak dzieci. Powspominać stare , beztroskie chwilę i jestem pewien że dobrze nam to zrobi.
- Lily chodź zabieram cię do wesołego miasteczka - szepnąłem jej do ucha
Odwróciła się do mnie z uśmiechem wymalowanym na twarzy. Tak pięknie wyglądała kiedy uśmiech gościł jej na twarzy że aż nie umiałem go nie udwdzięczyć . Zeszła ze mnie i podała mi rękę abym podąrzał za nią. Poszliśmy na górę się przebrać i przyszykować. Widziałem że Lily nie mogła się doczekać naszej małej wycieczki. Kiedy byliśmy już gotowi wsiedliśmy do auta i ruszylismy w stronę wesołego miasteczka. Po 30 minutach byliśmy w końcu na miejscu. Było pełno dziecie które chodziły z watą cukrową lub balonami w ręce. Poszliśmy do kasy i kupiłem dwa bilety wstępu.
- No to gdzie chcesz najpierw iść ? - spytałem łapiąc ją w talli i przyciągajac lekko do siebie
Jej oczy mieniły się promyczkami szczęścia , chciałbym aby ta chwila trwała wiecznie
- Na rollercoaster - krzyknęła , wyswobodzając się z mojego uścisku i biegnąć w stronę kolejki
Zaśmiałem się , ale po chwili sam zaczęłem biec aby ją dogonić. Kiedy w końcu mi się udało chwyciłem ją i podniosłem do góry , kręcąc się wokół własnej osi
- Justin puść mnie ! - krzyczała nie umiejąc przestać się śmiać - Ludzie na nas patrzą jak na wariatów
- Mam to gdzieś - odpowiedziałem przestając i odwracając ją twarzą do mnie
Lily POV
Patrzał to na moje oczy to na usta , wiedziałam że chciał mnie pocałować. Nie wiedziałam tylko czemu się wachał przecież w końcu już się całowaliśmy. Położyłam ręce na jego policzkach i przyciągnęłam do siebie łącząc nasze usta w namiętny pocałunek z udziałem języków. Ludzie na około zaczęli wiwatować przez co oboje się zaśmialiśmy w czasie pocałunku.
Justin POV
- To idziemy na tą kolejkę ?- spytała opierając się czołem o moje
- Tak , chodź - odpowiedziałem
Czekaliśmy cierpliwie w kolejce na swoją kolej. Kiedy w końcu nastąpiła zejeliśmy miejsce po czym zapieliśmy zapięcia. Kolejka w końcu ruszyła i przy pierwszym obrocie Lily zaczęła piszczeć i krzyczeć przez co ja się śmiałem. Było naprawdę fajnie i teraz szliśmy oglądnąć zdjęcie.
- Wyglądasz jakbys miała downa - stwierdziłem ze skupioną miną oglądając zdjęcie
- Justin jak możesz ! - rzuciła się na mnie ze swoimi małymi pięstkami
- Hola spokojnie księżniczko bo jeszcze się przemęczysz - uniosłem ręce w geście obronnym
Zaplotła ręce na piersi i odwróciła się do mnie tyłem idąc przed siebie
- Lily nie obrażaj się żartowałem - krzyknąłem truchtając za nią
Jednak to nic nie dało.
Lily POV
- Lily nie obrażaj się żartowałem - krzyknął za mną Justin ale ja miałam to gdzieś i szłam dalej przed siebie
Po chwili zmartwiłam sie bo go nie słychałam wiec się odwróciłam żeby sprawdzić czy jest za mną , jednak go nigdzie nie było
- Justin ! Justin gdzie jesteś to nie jest śmieszne ?!-zaczęłam wołać rozglądajac się dookoła
Nie dostawałam żadnej odpowiedzi więc postanowiłam go poszukać , ale niestety na marne. To nie były żarty Justin zniknął a ja nie miałam pojęcia gdzie on jest. Co jeśli ktoś go porwał ?

_________________________________________________________
Mamy kolejny rozdział :) Mam nadzieję że ten jest trochę dłuższy ^^
Jak myslicie gdzie podział się Justin ?! O.o   I co myślicie o rozdziale ?

Jeśli ci się spodobało skomentuj ^^ 

P.s przepraszam za błędy już nie mam siły ich sprawdzać :)



wtorek, 26 listopada 2013

11 " How could you do this to us ?! "

W drzwiach stanął mój ojciec.
- Jakim kurwa prawem masz jeszcze czelność się tu pokazywać !- wstałem i podszedłem do niego krzycząc mu prosto w twarz- Zostawiłeś nas ty śmieciu a teraz wracasz jakby nic się nie stało ?! - nie mogłem uwierzyć że wrócił , nie widziałem go tyle czasu - Przez ciebie nasze życie zmieniło się w piekło
- Jeremy - usłyszałem szept mojej mamy podchodzącej do mężczyzny na przeciwko mnie na którego kiedyś mówiłem " tato ".
- Mam on nas zostawił ! -  w moich oczach zebrały się łzy
- Justin ty nic nie rozumiesz - powiedział Jeremy łagodnym głosem - Ian powiedział że was pozabija jeśli nie wyjadę dla niego pracować - powiedział przytulając moją mamę
- Kłamiesz ! - byłem zfrustrowany i załamy - Wyjechałeś bo bałeś się że Ian cię zabije a nas miłeś gdzieś - nie mogłem już wytrzymać i pozwoliłem moim łzą frustracji słynąć po moich policzkach , ale po chwili je wytarłem gdyż nie chciałem pokazać że płaczę - Miałeś nas gdzieś - wyszeptałem
-Justin nigdy bym was nie opuścił - puścił moją mame i podszedł do mnie obejmując mnie w ojcowsko-synowym uścisku. Ręce miałem przy ciele , po prostu nie mogłem okazać tego gestu co on - Zależało mi na was i nie mogłem pozwolić żeby coś się wam stało - powiedział
- Nawet się nie porzegnałeś
- Bo wiedziełem że jeśli to zrobię jeszcze trudniej będzie mi was zostawić
Ułyszałem tupot stóp. Na dół zeszli Jaxon i Jazzy. Na początku popatrzały dziwnie na Jeremiego zastanawiając się kto to ale po chwili go poznali i rzucili mu się na ręce
- Tato - cieszyły się że w końcu ich tatuś wrócił po dwuletniej delegacji. Tak tak to im tłumaczyliśmy - Wróciłeś - powiedziała Jazzy całując mojego ojca , który zaśmiał sie na ten gest
- Wyrośliście , Justin ty też - puścił mi oczko
Było to dla mnie wszystko strasznie dziwne zachowywał sie tak jakby nigdy nie wyjechał. Wiedziałem ze na pewno chciał odbudować nasze relacje ale nie wiem czy będę w stanie mu wybaczyć. Po chwili przypomniałem sobie o Lily która stała z boku ze sztucznym uśmiechem. Zrobiło mi sie jej żal. Jej matka umarła , brata zabito a ja w tym pomagałem i jeszcze do tego jej ojciec ma ją gdzieś. Podszedłem do niej , kładąc ręke na jej policzku. Troszkę się zgrygnęłą na ten gest
- Wszystko w porządku ? - spytałem zjeżdżając ręką po jej ramieniu aby po chwili złapać jej dłoń
- Tak - odpowiedziała próbując wymusić uśmiech
- Nie musisz udawać , chodź - podciągnąłem ja na górę do mojego pokoju
Usiedliśmy na łóżku , na przeciwko siebie
- Teraz mów - zachęciłem ją
- Po prostu ci zazdroszczę - przyznała bawiąc się palcami- Zazdroszczę ci tego że masz matkę , rodzeństwo i ojca - przerwała wycierając łze która spłynęła jej po policzku - Nie bądź zły na swojego ojca , wiem że cię a może raczej was skrzywdził ale zrobił to dla was - tym razem ona chwyciła moją dłóń. Myślałem że to ja będę ją pocieszać - Musisz mu wybaczyć , zobacz jak Pattie sie cieszyła jak go zobaczyła. Jacy szczęśliwi byli Jaxon i Jazzy i wiem że gdzieś w głębi też się cieszyłeś. Wybacz mu dla mnie , dla twojej rodziny a co najważniejsze dla siebie - skończyła uśmiechając się do mnie
Miała racje. Zrobił to żeby nas chronić , ja zrobiłbym to samo. Najbardziej chyba boli mnie to że się nie pożegnał i że przez te dwa lata myślałem że nie obchodzimy go. Przybliżyłem się do Lily i złożyłem delikatny pocałunek na jej miękich ustach
- Dziękuję - powiedziałem i zszedłem na dół razem z Lily abyśmy wszyscy dobrze sie bawili
Akurat dzisiaj grała moja ulubiona drużyna koszykarska- Brooklyn Nets. Dobrze pamiętam że  Jeremy również jej kibicuje. Zawsze kiedy grali siadaliśmy na sofie z pop-cornem. Siedziałem pomiędzy Lily a Jeremym. Moja mama siedziała wtulona w mojego ojca a Lily we mnie co nie udawajmy podobało mi się.
Oglądaliśmy mecz co chwile krzyczać a dziewczyny się z nas śmieły. Na prawdę tęskniłem za moim ojcem i dopiero teraz zdałem sobię sprawę jak bardzo.

__________________________________________
Tak wiem jestem okropna -,- znowu taki krótki rozdział -,- Następny postaram sie napisać dłuższy ale i tam mam nadzieję że wam sie podoba :)
Przepraszam za błędy ale juz po prostu nie chce mi sie ich sprawdzać :/

 Jeśli ci się spodobało to skomentuj ^^ :)

piątek, 22 listopada 2013

Twitter

Hej jak wiecie mam 3 opowiadanie :D haha tak wiem :3 I chciałam założyć tt nazwałabym go najwyżej " storyNSNPLHB"  no że opowiadanie Never Say Never , Poisonous Love i Heartbreaker :) I bd was informować o nowych rozdziałach... co wy na to ? :) i w zakładce " Informowani " podacie swoje tt i jeśli napiszecie to np na tym opow to bd was informować tylko o tym :)
Jeśli wam się pomysł podoba to napiszcie w kom :)

czwartek, 21 listopada 2013

10 " I know how they killed your wife "

Siedziałam w aucie z Justinem i Channel. Tak to dzisiaj zabije mojego ojca. W trzęsącej sie dłoni trzymałam broń którą dał mi Michael. Po kilku minutach drogi znaleźliśmy się w dzielnicy ze starymi zniszczonymi budynkami , naćpanymi i pijanymi ludźmi. Witajcie na Bronxie to właśnie tutaj mieszkałam. Światło paliło się w mieszkaniu co oznaczało że mój ojciec jest w domu. Wszyscy wysiedliśmy z auta i spojrzeliśmy na moje mieszkanie. Poczułam jak Justin ściska moja dłoń.
- Wszystko będzie dobrze Lily - starał się mnie pocieszyć , ale ja wiedziałam że tak nie będzie.
Może i skończy się z biciem , ale poczucie winy będzie mi towarzyszyć przez resztę życia , nie wiem czy sobie z tym poradzę. Weszliśmy po schodach Justin z Channel zostali na końcu korytarza. Chwyciłam klamke i otworzyłam drzwi. Mój ojciec siedział w salonie odwrócony do mnie. Podniosłam broń do góry , wycelowałam w niego i naładowałam broń , w tym momencie się odwrócił.
- Lily co ty robisz ? - spytał , zdziwiłam sie gdyż nie był piany
Nagle w jednej sekundzie przed oczami pokazał mi się obraz mojego ojca zanim stał sie tyranem , jak czytał mi bajki na dobranoc , jak zawsze chodził ze mną na plac zabaw jak o mnie dbał. Zrozumiałam wtedy że nie mogę go zabić więc wybiegłam i wpadłam prosto w ramiona Justina
- Zabiłaś go ? Nie słyszałem strzału
- Ja .... ja nie mogłam , Justin tak strasznie cię przepraszam - łzy zaczęły spływać po moich policzkach
- Trzeba zabić Michaela - odezwała sie Channel
- Co ?! - spytaliśmy z Justinem w tym samym czasie
- Jeśli tego nie zrobimy zabije was. Poza tym marze o tym od chwili kiedy go poznałam.- powiedziała - Chociaż wiecie co ? Śmierć będzie zbyt prosta , wiem co możemy zrobić aby sie załamał - uśmiechnęła sie
- Co takiego ? - spytał Justin wciąż trzymając mnie w objęciach
- Zobaczycie
Ogólny POV
Michael siedział w swoim gabinecie ze stoperem w ręce. Uśmiechnął się ponieważ wciąż nie dostał żadnej wiadomości a czas minął. Musiał teraz dotrzymać obietnicy i zabić Lily i Justina oraz jego rodzine. Zwołał swoich ludzi i wyjechał w kierunku domu Justina ...
Justin POV
Wracaliśmy do domu , muszę przyznać że sie bałem , bałem się o nas. Usłyszałem dźwięk mojego telefonu informujący o tym że dostałem wiadomość. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i spojrzałem na monitor. Nasz szef wysłał mi zdjęcie , brunetki przywiązanej do krzesła z zaklejonymi ustami , siedziała w samej bieliźnie. Od razu poznałem że to moja mama. Przyśpieszyłem nagle skręcając w odpowiedni zaułek.
- Justin co sie stało ?! - wykrzyczała Lily
- Michael ma moją matkę - wysyczał przez zaciśniete zęby
- Co ?! Jak to ? Dlaczego ? - spytałam
- Nie wiem , ale wydaje mi sie że dlatego że nie zabiliśmy twojego ojca - wtedy sie załamałam
- Przepraszam - wyszeptałam
- Lily nie masz za co przepraszać - odpowiedział
- Justin mam ! Przestań się zachowywać jakby nic się nie stało , twoja matka została porwana i to wszystko moja wina - wykrzyczałam ze łzami w oczach , czułam sie cholernie winna
- Proszę Lily uspokój się to teraz nam nie pomaga , wiem ze czujesz sie winna ale nie musisz - powiedział łapiąc moją dłoń
Po chwili byliśmy pod kryjówką Michaela
Kurwa nie miałem żadnego pomysłu jak zabrać stąd moją mame. Kopniakiem otworzyłem drzwi.
- Tędy - powiedziała Channel
Skręciliśmy w prawo i otworzyliśmy drzwi. W środku stał Michael obok mojej mamy przywiązanej do krzesła
- Oddaj moja matkę - krzyknąłem wyciągająć broń
- Myślisz że ci ją oddam ?- zrobił to samo co ja
Staliśmy teraz na przeciwko siebie z wycelowanymi pistoletami
- Michael mam coś co na pewno cię zaciekawi - odezwała sie Channel z podłym uśmieszkiem na twarzy - Filmik jak zabijają twoją żone - wyciągnęła z kieszeni kasete
Zatkało mnie. Zabili żone Michaela?!
- Skąd to masz ? - wysyczał ale usłyszałem że jego głos się troche załamuje
- Ktoś to podrzucił pare lat temu , znalazłam to pod drzwiami kiedy cię nie było - zaczęła machać kasetą przed twarzą
- Dawaj to kurwa !
- Dam ci to jeśli oddasz mame Justina - odpowiedziała Channel
- Tak mi się odwdzięczasz za to wszystko co dla ciebie zrobiłem ?
- Co dla mnie zrobiłeś ? - wykrzyczała zdenerwowana - Wykorzystywałeś mnie , groziłeś mi i mojej rodzinie , zamieniłeś moje życie w piekło - splunęła - A teraz oddawaj matke Justina jeśli chcesz się dowiedzieć co stało się twojej żonie - rozkazała
Mężczyzna podszedł do mojej mamy po czym ją rozwiązał. Kiedy była już wolna wbiegła w moje ramiona
- Mamo tak strasznie cię przepraszam - wyszeptałem , ściągając moją kurtkę i zakładając ją na ramiona drobnej kobiety która stała przede mną
Blondynka położyła kasetę na ziemi i popchnęła ją w strone bruneta. Podniósł ją a my zaczęliśmy wychodzić
- Jeszcze tego pożałujecie - zagroził
Wsiedliśmy wszyscy do auta , tym razem Lily usiadła z tyłu gdyż lepiej znała moją mame niż Channel
Po pewnym czasie dojechaliśmy do domu , wysiedliśmy z auta i weszliśmy do środka.
Mama usiadła na kanapie a ja poszedłem po jakieś ciuchy kiedy Lily z Channel poszły do kuchni zrobić coś do jedzenia. Wróciłem z parą spodni i białą bluzką i podałem je mojej mamie. Ubrała sie szybko a ja nakryłem ją kocem
Dziewczyny wróciły z jedzeniem i dołączyły do nas. Wszyscy sięgneli po kanapki bo byliśmy strasznie głodni. Nagle usłyszałem jak ktoś próbuje odkluczyć drzwi po czym je otwiera. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom...

______________________________________________
I jak podobał się wam rozdział ?działo się ...
Lily nie zabiła swojego ojca , Michael porwał matkę Justina okazało się że Channel wie jak zabili żonę Michaela... Jak myślicie kto wszedł do domu Justina ?

 Jeśli rozdział ci się spodobał zostaw po sobie jakiś ślad będzie mi miło :) :3



czwartek, 14 listopada 2013

9 " This is my fault "

Dzisiaj mieliśmy się zjawić u naszego szefa omówić plan zabójstwa mojego ojca. Jechaliśmy z Justinem na koniec miasta . Właśnie tam znajdowała się kryjówka Michaela. Przez to całe zdenerwowanie , miałam wrażenie że ta podróż się nie kończy. Kiedy w końcu dojechaliśmy , cała się trzęsłam. Szłam do mojego szefa , aby obmyślić plan zabicia mojego ojca ! Chyba każdy by się bał , co ja mówię na pewno każdy by się bał i denerwował. A co jeśli to nie wyjdzie ? "Lily uspokój się wszystko będzie dobrze , wasz szef to zawodowiec " Powtarzałam sobie kiedy szliśmy do budynku który znajdował się na krańcu lasu. Troche przerażające . Gdy przekroczyliśmy próg budynki powitała nas śliczna blondynka , jej uśmiech był troche podły i złowieszczy.
- Michael już na was czeka w gabinecie - wskazała na drzwi po przeciwnej stronie wejścia
Skierowaliśmy się w skazanym kierunku a dziewczyna poszła za nami. W pomieszczeniu siedział dość przystojny umięśniony mężczyzna , miał jakoś 30 lat. Hmm nikt by go nie podejrzewał o to że zabija i kradnie a raczej wynajmuje ludzi do tego.
- Czyli jednak Lily zdecydowałaś się na zabicie ojca aby ochronić Justina ? - popatrzał na mnie - Czyli się nie myliłem co do twoich uczuć -splutł ręce na biurku.
Cała się zaczerwieniłam , Justin ścisnął moja dłoń na pocieszenie.
- Usiądźcie - wskazał na dwa krzesła .
Zrobiliśmy to co powiedział.
- Channel zrób naszym gością herbate - skierował się do dziewczyny o złocistych włosach
Wyszła z pomieszcza aby przynieść nam coś do picia.
- Więc teraz omówimy sprawy zabójstwa. O której Lily twój ojciec najczęściej wraca do domu? - spojrzał na mnie , a ja próbowałam sobie przypomnieć o której mniej więcej wraca - Ach no tak przecież ja to wiem , najczęściej wraca około osiemnastej. - zaśmiał się
Byłam sparaliżowana , on śledził mojego ojca ? Głupia ja przecież to oczywiste , wiedział co mój ojciec mi robił.
- Jesteś pewna Lily że chcesz to zrobić ? - spytał się mnie Justin z troską w głosie.
Pokiwałam nieśmiało głową
- No pewnie że chce - klasną w dłonie - Przecież nie może pozwolić na to aby ktoś zabił jej ukochanego - spojrzał na Justina
Byłam na niego wściekła , dlaczego mówi takie rzeczy ? On nic nie wie o moich uczuciach ! Byłam zbulwersowana
- Nic nie wiesz o moich uczuciach ! - wykrzyczałam wstając
Michael nachylił się nad biurkiem chwycił moją koszulke i przyciągnął do siebie
- Zamknij się suko ! Bo zaraz zabije was obojga ! - zagroził
Usiadłam z powrotem na fotel. Teraz bałam się jeszcze bardziej .
- Jesteście niedoświadczeni , więc w tym morderstwie pomoże wam Channel. - otworzył szuflade i wyciągnął z niej dwie bronie .
Podał nam je , Justin zaczął ją oglądać .
- Niezła spluwa - powiedział kiwając głową
- No chyba nie myślisz że dam wam pierwszą lepszą. Kilka zasad , jeśli ktoś was przyłapie lub policja się o tym dowie i znajdzie dowody oboje jesteście martwi i Justin twoja rodzina też - obrócił się do Justina
Widziałam lęk w jego oczach. Czułam się winna , to wszystko moja wina.
Dziwiłam się że Channel jeszcze nie wróciła. Ile może zająć zaparzenie herbaty ?
Moje myśli przerwało otwieranie drzwi. Wróciła blondynka z dwoma filiżankami herbaty
- Gdzie sie tyle podziewałaś ?! - wykrzyczał - Ile może zająć zaparzanie herbaty !? - walnął w stół
- J... ja , ja przeraszam , ktoś do mnie zadzwonił - wyjąkała strachliwym głosem
Położyła filiżanki przed nami na biurku i stanęła po prawej stronie Michaela.
- Channel już wykonała kilka zabójstw dla mnie - owinął rękę wokół jej tyłka i przyciągnął do siebie , widziałam obrzydzenie w jej wyrazie twarzy - Więc pomoże wam , Lily ty masz zabić swojego ojca a Justin razem z Channel pozbędą się ciała - dlaczego akurat ja musiałam go zabić ?! A no tak bo to mój ojciec...
Szef pokazał palcem aby blondynka się schyliła , wyszeptał jej coś do ucha a ona pokiwała nieśmiało głową i przełknęła ślinę. Ciekawiło mnie co jej powiedział.
- Więc to tyle możecie już wracać do domu
Cieszyłam sie bo jak najszybciej chciałam opuścić to miejsce. Kiedy wychodziliśmy nasz szef jeszcze coś krzyknął
- Macie pięć dni ! - i drzwi się zamknęły
Wróciliśmy do samochodu Justina. Zaraz kiedy wsiedliśmy , Justin wyciągnął papierosa i odpalił go , zaciągając się.
- Justin ja przepraszam , to przeze mnie zostałeś w to wciągnięty - podciągnęłam kolana do góry i położyłam na nich głowę , patrząc przed siebie
- Lily to nie twoja wina , to wszystko wina tego skurwysyna - uderzył w kierownice , a ja się wzdrygnęłam - Lily spójrz na mnie - powiedział łagodniejszym głosem

Lekko spojrzałam na niego, przełykając ślinę . Chłopak chwycił mój podbródek i przyciągnął do siebie tak że nasze twarze dzieliło kilka centymetrów
- To wszystko nie jest twoją winą - powiedział a ja poczułam zapach tytoniu - Poradzimy sobie , nie ważne co się stanie jesteśmy w tym razem i cię nie zostawie , rozumiesz ?
Pokiwałam lekko głową i wróciłam do poprzedniej pozycji. Justin odpalił auto i ruszyliśmy. Całą drogę wpatrywałam się w obraz za oknem. Niebo już było lekko zaciemnione , objęłam mocniej nogi. Byłam wykończona tym wszystkim i nie wiedząc kiedy zasnęłam

____________________________________________________
No to mamy następny rozdział :3  Za niedługo będzie działo się jeszcze więcej ^^
Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale miałam w tym tyg 4 sprawdziany :x


Jeśli sie podoba to zostaw komentarz będzie mi miło :) :3

sobota, 9 listopada 2013

8 " You've got one week "

Obudziłam się gdy Justin jeszcze spał. Wygramoliłam się z pod jego uścisku i poczłapałam do łazienki aby się odświeżyć. Nie miałam żadnych ciuchów więc owinęłam się w ręcznik po czym wróciłam do pokoju Justina. Miałam nadzieję że będzie dalej spał a ja wezmę jakąś jego koszulke i się przebiorę. Jednak chłopak już wstał i leżał na łóżku z rękami za głową. Kiedy mnie zobaczył przygryzł wargę a ja się zarumieniłam
- Nie mam żadnych czystych ciuchów - powiedziałam skrępowana
- Możesz zostać bez mi to nie przeszkadza - powiedział nonszalancko uśmiechając się łobuzersko
- Ale mi tak , masz jakąś koszulkę ? I najlepiej bieliznę
- Koszulkę mam i bieliznę też jeśli chcesz chodzić w męskich bokserkach ?
- Nie mam problemu , mam tylko nadzieję że nie będą mi zbyt duże - odpowiedziałam
Justin podszedł do szafy wyciągnął biały podkoszulek i czarne bokserki i podał mi je.
- Możesz się tu przebrać jeśli chcesz - wzruszył ramionami
- Wolę łazienkę - zachichotałam
- Jak wolisz - posmutniał
Walnęłam go lekko w ramie i poszłam do łazienki.
Koszulka Justina sięgała mi lekko nad kolanem , a bokserki były troszkę za duże. Poczłapałam z powrotem do pokoju Justina. Wychyliłam się lekko za drzwi po czym weszłam
- Seksownie wyglądasz w mojej koszulce i bokserkach - stwierdził a na moich policzkach pojawiły sie rumieńce
- Justin musze wrócić do domu po ciuchy - miałam tu tylko ciuchy z imprezy
- Nie , nie pozwolę ci tam wrócić. Wezmę coś od mojej mamy i pójdziemy ci coś kupić
- Ale ja nie mam tu żadnych pieniędzy , w ogóle nie mam - głos mi się załamywał
- Ja ci kupię , nie martw się - chwycił mój podbródek i pocałował mnie w czoło
-  Dziękuję to było słodkie - zaśmiałam się
- Nie jestem słodki - znów mnie pocałował tym razem w nos
- Jesteś !
- Nie jestem - tym razem pocałował mnie w usta
- Jesteś - teraz droczyłam się z nim specjalnie
- Nie jestem - pocałował mnie w szyje , chyba pomału zaczynał rozumieć że robię to specjalnie
- Jesteś najsłodszy
Tym razem nic nie odpowiedział tylko chwycił mnie i posadził na sobie tak że siedziałam na nim okrakiem. Zaczął na szyi składać mokre pocałunki przez co po moim ciele przeszły ciarki. Szedł coraz wyżej rękami jeżdżąc po moich bokach. W końcu doszedł do moich ust. Zaczął namiętnie mnie całować , a ja położyłam ręce na jego policzkach pogłębiając pocałunek. Po chwili przejechał językiem po mojej warce prosząc o dostęp którego chętnie udzieliłam. Przeniosłam ręce na jego włosy ciągnąć za końce przez co chłopak jęknął. Spodobało mi się to. Walczyliśmy naszymi językami o dominację przez co ja też jęknęłam. Poczułam jak Justin  uśmiecha się. Po chwili oderwaliśmy się od siebie dysząc.
- Nie jestem słodki - stwierdził głośno oddychając
Chciałam jeszcze więc znów złączyłam nasze usta przez co Justin się zaśmiał .Obrócił nas tak że teraz on był na górze. Zaczął całować moją szczękę , szyje i po chwili znalazł mój czuły punkt przez co z moich ust wydobył się niekontrolowany jęk. Zjeżdżał coraz niżej , jednak po chwili przeszkodziła mu " moja " koszulka. Chyba nie chciał jej ściągać bo przeniósł swoje pocałunki na moje nogi. Zaczął od moich łydek i składał na nich mokre pocałunki. Kiedy zaczął to robić na moich udach będąc coraz bliżej bokserek zdrętwiałam. Chyba to poczuł bo przerwał. Tym razem podniósł lekko koszulkę i zaczął obdarowywać pocałunkami mój brzuch. Jeździł językiem po mojej skórze , przez co z moich ust wydobywały się ciche jęki. Nagle poczułam jak coś wbija mi się w udo . Justin jednak nie przerywał. Przesunął ręce wyżej i chwycił moją koszulkę. Spojrzał na mnie pytająco a ja pokiwałam głową. Moje miejsce intymne pulsowało . Bieber dalej pieścił mój brzuch , a teraz przeniósł się na moje piersi wiedziałam że stanik mu przeszkadza i wolał by żebym go ściągnęła , ale to by było za szybko. Miałam już dość teraz ja chciałam przejąć konktrole , więc położyłam dłonie na piersi Justina i odepchnęłam go , znów siadając na nim okrakiem. Ściągnęłam jego koszulke i patrzyłam na jego umięśniony brzuch przez co przygryzłam wargę. Teraz ja składałam pocałunki na jego brzuchu i jeździłam po nim językiem przez co chłopak również jęknął , Muszę przyznać podobało mi sie to. Odgarnęłam włosy na jedną stronę i przeszłam do całowania szczęki chłopaka i jego szyi. Wróciłam do jego ust tym razem chłopak ścisnął mój tyłek wydobywając z moich ust jęk , przez co otworzyłam usta , a on skorzystał z okazji i wsunął swój język. Zaczęliśmy walkę o dominację od nowa.
- Jeśli teraz nie przerwiemy to nie wiem czy dam rade cię nie przelecieć - powiedział składając delikatny pocałunek na moich ustach - A wiem że raczej tego teraz nie chcesz - pogłaskał mnie po policzku
Pokiwałam głową i zeszłam z chłopaka , spoglądając na jego kroczę. Zauważył to .
- Nie przejmuj się - zaśmiał się
- Okeeey - przeciągnęłam i wtuliłam się do chłopaka
- To co jedziemy na te zakupy ? - spytał spoglądając na mnie
- Możemy , ale nie mam w czym jechać - stwierdziłam
- Wezmę coś od mojej mamy może ci będzie pasować - znów pocałował mnie w nos
- Słodziak - zagruchałam
- Nie prowokuj mnie - złożył pocałunek na moich ustach i wyszedł z pokoju.
Wrócił z parą jeansów i czarną koszulką.
- Ale bokserki mogę zachować tak ? - uśmiechnęłam się podchodząc do chłopaka
- Nikt nie wygląda w nich tak seksownie jak ty - uśmiechnął się łobuzersko.
- No ja mam nadzieję - chwyciłam ciuchy i podeszłam do łóżka
- Nie idziesz do łazienki ? - był zdziwiony
- Po co ? I tak mnie już widziałeś - ściągnęłam jego koszulke i założyłam czarny t-shirt po czym jeansy.
Kiedy byłam już gotowa wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta Justina.Oczywiście wcześniej chłopak poszedł do łazienki. Auto  to czarne Ferrari. Nie pytałam skąd je ma bo znałam odpowiedz.
Dojechaliśmy do centrum handlowego i zaparkowaliśmy na wolnym miejscu. Dziwię się że Justin zgodził się na chodzenie po sklepach z dziewczyną.
Byliśmy w kilku sklepach. Kupiłam trzy bluzki i dwie pary spodni i oczywiście bieliznę. To ostatnie najbardziej podobało się Justinowi , bo kupiłam koronkowe stringi i stanik do kompletu ,oraz kilka innych par. Kupiłam też tramki i buty na obcasie. Wiedziałam że musze oddać Justinowi te pieniądze , kiedy tylko zarobię od razu mu je zwrócę.
Wróciliśmy do jego domu. W salonie siedziała jakaś kobieta. Była śliczną brunetką. Wstała i podeszła do mnie. Była troszkę niższa ode mnie.
- Lily to jest Pattie moja mama , mamo to jest Lily - przedstawił nas.
- Witaj Lily - przytuliła mnie
- Dzień dobry Pani - przywitałam sie nie za bardzo wiedziałam jak mam sie do niej zwracać . Spojrzała na mnie dziwnie
- Mów do mnie Pattie skarbie , widzę że Justin dał ci moje ciuchy
- Och tak przepraszam , ale po prostu nie miałam nic ze sobą. Zaraz je zwrócę - uśmiechnęłam się lekko skrępowana
-Nie musisz słoneczko , mam jeszcze inne - była naprawdę sympatyczna.
Po chwili ze schodów zbiegła dwójka dzieci. Była to dziewczyna i chłopczyk. Obydwoje mieli jasne blond włosy.
- Lily to jest Jaxon i Jazzy mówiłem ci o nich - poinformował mnie Justin
- Ach tak , cześć Jaxon cześć Jazzy - schyliłam się do nich i podałam im ręke.
- Cześć - odpowiedzieli słodkie w tym samym czasie
- Mamo my idziemy do mnie - skierował sie Justin do Pattie
Ona tylko pokiwała głową , a Juss pociągnął mnie do swojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku i po chwili poczułam że dostałam wiadomość. Był to sms od naszego szefa " Lily macie tydzień na zabicie twojego ojca jeśli tego nie zrobicie zabiję Justina a chyba ci na nim zależy , mam rację ? ". Przez cały dzień byłam szczęśliwa , nie myślałam ani o moim ojcu ani o tym posranym zleceniu. Jednak ten dupek musiał ten dzień popsuć.
- Justin ... Musimy zabić mojego ojca - trudno było mi to powiedzieć
- Co ?! Zastanów się Lily - widziałam się że był temu przeciwny
- Justin musimy to zrobić zrozum - poczułam jak do moich oczu napływają łzy , ale nie wiedziałam czy to z powodu tego że mam zabić mojego ojca czy dlatego że jeśli tego nie zrobie ten sukinsyn zabije Justina.
Pobiegłam do łazienki żeby Justin nie zobaczył że płaczę. Weszłam do środka zamknęłam drzwi i oparłam się o ściane po czym osunęłam sie na ziemię i objęłam rekami nogi.
Justin POV
Lily nagle wybiegła z pokoju a ja nie wiedziałem o co jej chodzi. I czemu nagle chce zabić swojego ojca. Zobaczyłem że zostawiła telefon. Była włączona wiadomość od naszego szefa. Kiedy ją przeczytałem zatkało mnie. Ten skurwiel ją szantażuje. Chwila jeśli chce zabić swojego ojca żeby nasz szef nie zabił mnie to znaczy że bardziej zależy jej na mnie niż na nim ? To mnie trochę zszokowało ale i ucieszyło. Po chwili Lily wróciła , widziałem ze płakała. Nie chciałem jej mówić że czytałem jej sms , bo pewnie by się wściekła.
- Justin jestem już zmęczona , chyba się położe - podeszła do łóżka i zrobiła to co mówiła
Też się położyłem i objąłem ją w pasie przyciągając do siebie
- Wszystko będzie dobrze - szepnąłem jej do ucha i zasnęliśmy.

________________________________________________
Tak wiem jestem okropna ! Przepraszam że tyle czekaliście ale za to mam dla was meeega długi rozdział :3 Mam nadzieję że wam to wynagrodziłam :)

Jeśli ci się podoba to skomentuj będzie mi miło :3 :)

sobota, 26 października 2013

Obsesja

Razem z koleżanką założyłyśmy opowiadanie :) Nie jest to żaden Fanfiction chociaż tak się wydaje :D jest to trochę nie typowe opowiadanie ale mam nadzieję że się wam spodoba ^^
http://obsesja-opowiadanie.blogspot.com/

wtorek, 22 października 2013

7 " I must kill my father "

Jeśli ja i Justin dostaliśmy wiadomość w tym samym czasie , z tym samym zadaniem to musi znaczyć tylko jedno - mój szef jest także szefem Justina . Byłam przerażona , zawsze wszystko co musiałam robić to sprzedawanie narkotyków i kradzieże , a teraz ? Teraz mam kogoś zabić ?! Ja? Nie , nie dam rady tego zrobić , jak mam kogoś zabić skoro rok temu zabito mojego brata ? Jak będzie się czuła rodzina tego kogoś ? Wiem jaki to ból i nikomu tego nie życzę.
- Justin ja nie mogę nikogo zabić !- wykrzyczałam sfrustrowana i lekko załamana
- Wiem Lily , ale może zabijając tego kogoś uratujemy wiele żyć - starał się mnie pocieszyć
Dostałam kolejną wiadomość " A Lily musicie zabić twojego ojca " . Co ?! Mojego ojca ? Nie wiem czy dam radę... Niby wiele razy nad tym myślałam ale kiedy w końcu doszło do tego że muszę to zrobić mam obawy . Wiem że mój ojciec mnie wykorzystywał i bił no ale kiedyś nie był taki i wciąż jest moim ojcem
- Mam zabić mojego ojca - powiedziałam patrząc w przestrzeń za Justinem
- Co ?! Jak to masz zabić twojego ojca ? - był zszokowany tak samo jak ja
- Dostałam wiadomość że mamy zabić mojego ojca , Justin ja ... ja nie dam rady - zająkałam się
Justin przybliżył się do mnie , a ja położyłam głowę na jego ramieniu. W mgnieniu oka z moich oczu poleciały łzy powodując że koszulka Justina zrobiła się mokra , jednak on nie zwracał na to uwagi
- Wiem , że pewnie myślisz że sobie na to zasłużył , ale on kiedyś nie był taki nie zanim moja mama umarła - popatrzałam na niego - Po jej śmierci załamał się zaczął pic , ćpać no i wpadł w nałóg . Nie było już nas stać na nasze wcześniejsze mieszkanie więc musieliśmy się przeprowadzić , miałam wtedy trzynaście lat i musiałam jakoś zacząć zarabiać , ale byłam za młoda na jakąkolwiek pracę.Po jakimś czasie znalazł się mężczyzna który mi ją zaoferował , na początku miałam okradać małe sklepy ale dorastałam więc zadania było coraz trudniejsze i coraz bardziej nielegalne , no , ale nie mogłam zrezygnować , a reszte już mnie więcej znasz
- To co zamierzasz zrobić ?
- Jeszcze nie wiem , muszę się z tym przespać , jestem zmęczona tym wszystkim - wsunęłam się pod kołdrę , a chłopak zrobił to samo.
Przytuliliśmy się i zasnęłam
____________________________________________
Tak wiem krótki rozdział ale za to mam dla was .... ZWIASTUN !
Rozdział taki krótki gdyż w zwiastun jest coś co wydarzyło sie dopiero w tym rozdziale i nie chciałam wam go psuć zwiastunem :P
zwiastun : http://www.youtube.com/watch?v=H1TaXRmQpBo&feature=youtu.be

Jeśli czytasz to zostaw po sobie jakiś ślad :) Będzie mi miło ^^

środa, 16 października 2013

6 " He let us "

Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu , poznałam że był to pokój Justina. Usiadłam przyciągając nogi do klatki i obejmując je rękoma. Wciąż byłam roztrzęsiona po wczorajszych wydarzeniach . Nie mogłam w to wszystko uwierzyć , chciałam wyciągnąć od Justina wszystko na temat rzeczy w jakie mój ojciec i ojciec Justina się wpakowali i oczywiście o śmierć mojego brata. Kiedy o tym pomyślałam przed moimi oczami pokazał się obraz mojego brata tego mężczyzny który go męczy podcina mu gardło a Justin stoi obok i się śmieje. Potrząsnęłam głową mając nadzieję że obraz zniknie. Po chwili przyszedł Justin z szklanką wody , postawił ją na szafce i usiadł na krańcu łóżka a ja odsunęłam się gwałtownie. Ale czy można mi się dziwić ?
- Proszę Lily - spuścił wzrok przeczesując swoje włosy ręką - Nie miałem wyjścia - spojrzał na mnie - Naprawdę myślałem że ten kutas ci nic nie zrobi wiem byłem głupi ale moje rodzeństwo - głos mu się załamał - Jaxon ma pięć lat a Jazzy sześć wiesz ? Nie mogłem pozwolić aby coś im się stało. Twój brat ... - przerwał - Nie mogłem nic zrobić szantażował mnie , po tym zdarzeniu mój ojciec wiedział że Bruno nie żartuje więc wyjechał , rozumiesz to ? - zakpił - Wyjechał żeby nic mu się nie stało , miał nas gdzieś . Nic go nie obchodziło. - w tym momencie zrobiło mi się go żal.
Przysunęłam się po woli i objęłam go
- Miał nas gdzieś - przytulił się do mnie kładąc głowę na ramieniu . Po chwili poczułam jak moja bluzka robi się mokra
- Już dobrze - pocieszałam go
- To ja powinienem to mówić - spojrzał na mnie - To ciebie prawie zabił ten dupek i to wszystko przeze mnie to wszystko kurwa moja wina - wstał ale chwyciłam go za rękę
- Justin to nie twoja wina zrozum , nic nie jest twoją winą. Robiłeś co mogłeś aby uratować siebie i swoją rodzinę , jestem pewna że każdy by tak postąpił - pociągnęłam go aby z powrotem usiadł
Byliśmy bardzo blisko siebie za blisko. Chciałam go pocałować potrzebowałam tego i jestem pewna że Justin czuł to samo bo wciąż patrzył to w moje oczy to na moje usta
- Pocałuj mnie - powiedziałam
Złączył nasze usta w delikatny pocałunek , jednak po chwili położyłam dłonie na jego policzkach pogłębiając pocałunek.Nasze usta idealnie do siebie pasowały. Chłopak nie był dłużny i po chwili przejechał językiem po mojej dolnej wardze prosząc o dostęp który chętnie udzieliłam. Wiedziałam że był wkurzony można to było też wyczuć po sile z jaką całował. Oderwaliśmy się na chwilę od siebie aby zaczerpnąć powietrza.
- Potrzebowałem tego - wyszeptał
- Ja też - musnęłam jeszcze delikatnie jego usta po czym się odsunęłam
- Co teraz ?
- O czym mówisz ?
- Będziesz dalej mieszkać z ojcem ? - najwyraźniej go to dziwiło
- A gdzie niby ? - nie miałam tutaj rodziny
- Jeśli chcesz możesz zamieszkać u mnie jestem pewien że Pattie nie będzie miała problemu - chwycił moją dłoń w geście pocieszenia
- Dziękuję ale ... - szczerze to nie miałam żadnego " ale " , bo co niby " ale mój ojciec mnie potrzebuje " , " ale będę tęsknić za ojcem " ? - Sama nie wiem
- Właśnie twój ojciec cię tylko wykorzystuje
- Justin ty nie rozumiesz , żeby zarabiać musiałam wykonywać jakąś prace - nie były to legalne prace - Nie chce was wplątywać w niebezpieczeństwo
- Czekaj jakie prace ?
- Nie mogę powiedzieć
- Mi możesz zaufać -  spojrzał w moje oczy
- Musiałam kraść , sprzedawać narkotyki i jestem pewna że szybko z tego nie wyjdę nie wiesz jaki jest mój szef
- No to witaj w drużynie - co ? jak to witaj w drużynie ?
- O co ci chodzi ?
- Myślisz że jak zarabiam na dom ? - zakpił
- Myślałam że lepszymi sposobami na pewno legalnymi
W tej chwili dostałam sms i Justin tak samo , otworzyliśmy je i przeczytaliśmy na głos
- W tej chwili chcę was widzieć u siebie musicie wykonać małe zabójstwo...

________________________________________
I jak podoba się rozdział ? :)


środa, 9 października 2013

5 " I remember how he screamed "

Był to Justin. Ucieszyłam się że to on a nie jakiś chłopak który liczy tylko na jedno. Justin był już lekko wstawiony , i chyba mnie nie poznał.
- Chodź ze mną - pociągnął mnie
Po chwili byliśmy w łazience , popchnął mnie do jednej z kabin.
- Siedź lepiej cicho albo cię zabiję ! - zagroził , wyciągając taśmę i liny
- Justin to ja Lily - musiałam mu przypomnieć
Zaczął rozwijać taśmę , oderwał ją i chciał przykleić mi do ust. Zaczęłam się wyrywać
- Zostaw mnie ! - krzyknęłam. Nie wiedziałam co zrobić , więc walnęłam go w krocze.
Chłopak zaczął sie zwijać z bólu a ja skorzystałam z okazji aby uciec. Zaczęłam uciekać ale po drodze złamałam obcas , i niestety Justin mnie dogonił. Zakrył mi usta ręką.
- Słuchaj nie mam czasu rozumiesz Lily , wiem że jeszcze wczoraj cię uratowałem - czyli jednak pamiętał to zabolało jeszcze bardziej - Nie chcę tego robić , ale muszę - przeczesał ręką włosy - Muszę to zrobić dla mojej rodziny , jeśli tego nie zrobię moja rodzina zginie
- Ale nie wiem o co ci chodzi , czego chcesz ?
- Ktoś kazał mi cie porwać rozumiesz ?!
- Nie nie możesz Justin proszę nie rób mi tego , po co niby miałbyś mnie porywać ? Nie mam pieniędzy więc nawet jeśli zażądasz zapłaty to nic z tego nie wyjdzie bo mój ojciec mam mnie gdzieś - łzy spłynęły po moich policzkach
- Przykro mi ...
***
Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu było mi zimno.
- Pomocy ! Ratunku ! Proszę niech mnie ktoś z tą zabierze - krzyknęłam szlochając
Usłyszałam czyjeś kroki i otwieranie drzwi. Zauważyłam Justina i jakiegoś mężczyznę.
- To ona ? - zapytał starszy obleśny mężczyzna
- Tak to ona - odpowiedział Justin , a ja nie miałam pojęcia o co chodzi
- Powiecie mi o co chodzi ?!
- Chodzi o ciebie , twojego brata i twojego ojca - dalej nie rozumiałam - Kilka lat temu twój ojciec oraz ojciec Justina wpakowali się w niezłe gówno , obiecałem że jeśli tego nie odkręcą zabije ich  rodziny . Twój brat ... pamiętam jak krzyczał , błagał o litość i jak kazał tobie przekazać , że przeprasza za wszystko i że cię kocha ... To było takie słodkie że aż do dzisiaj mam mdłości. Justin pamiętasz jak mi pomagałeś ?- facet mówił to w taki sposób jakby to była najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobił i był z tego dumny. A ja natomiast dostałam szoku i wybuchnęłam płaczem.
Przede mną stała osoba która zabiła mojego brata a teraz chce zabić mnie . Wyciągnął nóż i zaczął się w nim przeglądać
- Mówiłeś że jej nie zabijesz ! - krzyknął Justin
- I ty mi wierzyłeś ? - zaśmiał się złowrogo
- Obiecałeś że jej nie tkniesz , miałeś w ten sposób sprowadzić jej ojca !
- Dobrze wiedziałem co dzieję sie w życiu Steva i że nie obchodzi go jego córka i wykorzystuje ją tylko po to aby zdobyć pieniądze , ja zawsze dotrzymuję obietnicy jeśli oczywiście chcę ją dotrzymać - ten koleś był jakiś nienormalny
Nagle wszystko zaczęło się dziać w zwolnionym tempie. Justin rzucił się na mężczyznę wyrywając mu nóż i wbił mu go w brzuch. Upadł na ziemię , krztusząc się krwią , po chwili przestał się ruszać. Jus podbiegł do mnie przytulając mocno do siebie.
- Przepraszam ja nie chciałem , tak strasznie mi przykro , proszę wybacz mi ale on chciał zabić moją mame , brata i siostrę oni mają po pięć lat nie mogłem na to pozwolić a obiecał że tobie nic nie zrobi tylko zwabi tak twojego ojca i go zabiję wolałem to ponieważ wiedziałem co twój ojciec ci zrobił i myślałem że bez niego będzie ci lepiej - zaczął się tłumaczyć przepraszając.
Szczerze to go rozumiałam , możliwe że sama bym zrobiła to samo gdybym miała oczywiście kogoś na kim by mi na tyle zależało. Byłam zbyt roztrzęsiona więc siedziałam przytulona do Justina płacząc.
______________________________________________________
Spodziewaliście się czegoś takiego ?! O.o
Justin kogoś zabił !

wtorek, 1 października 2013

4 " Where were you ?! "

Kiedy wstałam Justin jeszcze spał , więc przebrałam się w moje ciuchy i wyszłam. Mniej więcej wiedziałam gdzie jestem i bez problemu doszłam do domu. Bałam się nie wiedziałam co będzie mnie czekać po przejściu progu. Na maje nieszczęście mój ojciec był w domu. Nie zgadniecie - był piany , a to dopiero nowość. Podszedł do mnie , cuchnęło od niego alkoholem.
- Gdzie byłaś ?! - krzyknął - Całą noc cię nie było ty suko i do tego zabrałaś mi dwadzieścia dolarów- zszokowało mnie , czyli jednak zauważył - Co myślałaś że nie zauważę ? - zaśmiał sie
- To są moje pieniądze , ja na nie zarabiam ! - wydarłam się , przeciwstawiając się mojemu ojcu. Nie pamiętam kiedy zrobiłam to ostatni raz - To są moje pieniądze , za nie płacimy czynsz czyli można powiedzieć że ten dom jest mój ! - znów mnie spoliczkował - Nie masz prawa mnie bić ! - uciekłam do pokoju.
Nie mogę tak dalej żyć to jest chore , muszę z tym skończyć , ale jak ? Zabić się ? Nie , nie miałabym odwagi . Zabić ojca ? Czy byłabym zdolna do tego aby zabić mojego tatę ? Nie wiem , nie wiem co zrobić.Położyłam się na łóżku , leżąc tak kilka godzin. Postanowiłam pójść na imprezę , upić się i przynajmniej na chwilę zapomnieć o problemach. Miałam jeszcze te dwadzieścia złotych , no cóż. Ubrałam moją czarną miniową spódniczkę , białą bluzke na ramiączkach i skórzaną kurtkę do tego założyłam czarne szpilki. Pomalowałam się i uczesałam. Byłam gotowa i wyglądałam ładnie , przynajmniej mam taką nadzieję. Poszłam do najbliższego klubu. Już za nim sie weszło , można było usłyszeć głośną muzykę dochodzącą z budynku. W klubie było pełno ludzi w mniej więcej moim wieku. Był to jeden z tych klubów w którym nie sprawdzali dowodów ,a jeśli juz to robili to każdy miał fałszywy. Podeszłam do baru i zamówiłam jednego drinka . Kiedy gorzki napój spłynął mi do gardła byłam gotowa trochę się zabawić. Poszłam na środek parkietu i teraz kręciłam tyłkiem. Poczułam jak ktoś kładzie mi od tyłu ręce na biodrach i zaczyna tańczyć razem ze mnę. Zaczął całować moją szyję po chwili ssąc ją. Poczułam że zrobił mi malinkę. Jak on mógł ? Odwróciłam sie i wtedy mnie zszokowało. Był to...
________________________________________________________
Taki krótki rozdział bo chciałam zakończyć w takim momencie :3

sobota, 28 września 2013

3 " I'm scared "

- Ponieważ się boję - wydukałam
- Czego sie boisz ? - był wyraźnie ździwiony
- Mojego ojca - odparłam smutna
- Ale dlaczego boisz się własnego ojca ?
- Bo zawsze się na mnie wyżywa , bije mnie i zawsze jest piany - w moich oczach zebrały się łzy
- A twoja mama ?
- Nie żyje , zmarła gdy miałam dziewięć lat , od tamtej pory mój ojciec taki jest
- Tak mi przykro , a nie masz jakieś przyjaciółki , rodzeństwa ?
- Miałam brata ale zaginął rok temu - w tym momencie łzy spłynęły po moich policzkach.
- Ale jak to zaginął ? - był zszokowany
- Rok temu na początku wakacji wyszedł w domu , mówił że idzie na imprezę i już nie wrócił - w tym momencie chłopaka zamurowało.
Justin POV
Kurwa nie , nie to nie może być prawda , nie .
- A jak twój brat miał na imię ? - musiałem sie upewnić
- Caleb - japierdole , to nie mogło się dziać na prawdę , pociągnąłem końcówki moich włosów , nie mogłem- Co się stało ?
- Nic , nic się kurwa nie stało - krzyknąłem
- Może ja już powinnam pójść - wstała ale szybko ja chwyciłem po czym puściłem jej ręce.
Nie mogę pozwolić jej zostać ani też pozwolić jej wrócić . Byłem w rozsypce.
- Zostań , nie możesz tam wrócić
- Ale kiedyś będę musiała , a czym szybciej tym lepiej - była przerażona widziałem to w jej oczach
- Kiedyś będziesz musiała , ale na pewno nie dzisiaj ... - teraz zdałem sobie sprawę że nie wiem nawet jak ma na imie
- Lily - powiedziała , czyli widziała o co mi chodzi
- Justin - teraz przynajmniej wiedzieliśmy jak mamy na imię - Proszę zostań przynajmniej dzisiaj , nie możesz tam wracać po tym co się stało
- No dobrze , ale nie mam w czym spać i gdzie spać
- Dam ci moją koszulkę , a spać możesz tutaj , ja prześpię się na kanapie - nie chciałem żeby wracała do tego tyrana , musiałem jej wynagrodzić to co zrobiłem
- Nie , ja mogę spać na tej kanapie - spiorunowałem ją wzrokiem - Och... to możemy razem tutaj spać
- Nie , nie chce
- Dlaczego ? - zdziwiła się
- Nie wiem po prostu nie chce z tobą spać po tym jak prawie zostałaś zgwałcona - wyrzuciłem z siebie chociaż to nie był jedyny powód
- Przecież będziemy tylko spać - zaśmiała się - Chyba  nie zamierzasz mnie zgwałcić
- Nie ! - krzyknąłem - Dobrze skoro chcesz możemy spać razem - wyciągnąłem z szafy jakąś koszulkę i podałem Lily.
Chwyciła ją.
- Gdzie jest łazienka ?
- Zaraz na prawo - powędrowała w kierunku łazienki po chwili przyszła
Koszulka sięgała jej do kolan , wyglądała seksownie.Przeprałem się i położyliśmy się. Blondynka położyła głowę na moim ramieniu ale nie narzekałem. Może chciała poczuć sie bezpiecznie ?


czwartek, 19 września 2013

2 " You saved me "

Obudziłam się o czwartej w nocy i nie mogłam już zasnąć , dzisiaj w końcu była sobota. Ubrałam się w moje jedyne bordowe leginsy , czarną bluzę i czarne trampki. Poszłam do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia , ale oczywiście w lodówce były tylko piwa. Na szczęście w szafce znalazłam chleb. No cóż tyle musi mi starczyć. Znalazłam portfel ojca i wyciągnęłam dwadzieścia dolarów. Mam nadzieję że tego nie zauważy. Była dopiero piąta rano , ale postanowiłam wyjść. Jeszcze zanim wyszłam wzięłam mój szkicownik. Oczywiście szłam na łąkę. Koło zaułku poczułam jak ktoś ciągnie mnie za rękę i zakrywa usta , abym nie krzyknęła.
- Słuchaj dziwko albo dasz mi to czego chce albo cię zabije - zaśmiał się przerażająco , przykładając nóż do mojego gardła.
Byłam sparaliżowana ze strachu. Dlaczego zawsze najgorsze rzeczy przytrafiają się mi?  Ale może moja śmierć będzie korzystna dla wszystkich.
- Czego chcesz ? - wydukałam
- Ciebie skarbie - do oczu napłynęły mi łzy .
Dlaczego miałam takie okropne życie ? Co ja takiego zrobiłam ? To wszystko było niesprawiedliwe. Inni mieli pieniądze , wspaniałe rodziny , byli popularni , lubiani a ja ? Ja ledwo wiązałam koniec z końcem a teraz jeszcze jakiś koleś chce mnie zgwałcić a jeśli sie nie zgodzę to mnie zabije. Nagle mężczyzna upadł , a kiedy upadał nożem rozdarł moją bluzkę. Moim oczu ukazał się chłopak z łąki. Najwyraźniej to on go powalił. Nie mogłam już wytrzymać i wybuchnęłam płaczem , opadając na ziemie. Chłopak szybko podbiegł do mnie i mnie przytulił.
- Hej proszę nie płacz , już wszystko w porządku ten mężczyzna już ci nic nie zrobi - starał sie mnie uspokoić głaskając moją głowę i plecy. Jednak to nic nie dawało a ja wciąż płakałam.
Po chwili chłopak wziął mnie na ręce .
- Zostaw mnie - bałam się
- Nie bój się ja ci nic nie zrobię , już jesteś bezpieczna - po tych słowach wtuliłam sie w jego klatke i słuchałam bicia jego serca.
Wsiedliśmy do jakiegoś auta i odjechaliśmy. Po chwili byliśmy pod jakimś domem nie był on za duży ani za mały. Nie był też jakiś super i nie wyglądał na drogi , ale na pewno lepszy niż mój , chociaż nie wiem czy moją dziure w ogóle można nazwać domem. Brunet wysiadł z auta i podszedł do strony pasażera i otworzył drzwi. Chwycił mnie pod kolanem i w pasie po czym podniósł na ręce i zaniósł do domu. Położył mnie na łóżku jak zgaduje w swoim pokoju i usiadł koło mnie.
- Dziękuje , uratowałeś mnie gdyby nie ty ... - przerwałam
- Nie musisz mi dziękować , ale co robiłaś poza domem o piątej rano ?
- Chciałam iść na łąkę na której ostatnio cię widziałam - wyjaśniłam
- Przepraszam za moje zachowanie - podrapał się po karku - Nie sądziłem że ktoś tam będzie
- Szczerze to ja też
- Widziałem twój szkicownik - co ? jak to ? przecież on tam jest - Muszę przyznać , jesteś bardzo utalentowana , szczególnie podoba mi się ten rysunek - wziął mój szkicownik i otworzył na stronie gdzie jest on.
- Ja , ja sama nie wiedziałam co lub kogo na początku maluje- byłam trochę skrępowana
- Ależ nie musisz się tłumaczyć , cieszę się że mnie namalowałaś- uśmiechnął się - Czy mógł bym go zachować ?
- Pewnie , weź go sobie
- Może powinienem cię zawieść do domu ?
- Nie ! - krzyknęłam
- Dlaczego ? - był zdziwiony
- Ponieważ ...

_______________________________________________________
Mamy drugi rozdział mam nadzieję że się podoba :)

wtorek, 17 września 2013

1 " Boy with a guita "

Dzisiaj jak zawsze wstałam o szóstej , musiałam przygotować ojcu śniadanie inaczej pewnie skończyło by się tym że podniósł by na mnie rękę co zdarza się często na przykład gdy nie posprzątam w domu zanim on przyjedzie , lub gdy nie przyniosę mu do domu odpowiedniej sumy pieniędzy. Tak właśnie wyglądało moje życie , już się przyzwyczaiłam , chociaż czasem tego nie wytrzymywałam i uciekałam. Jednak zawsze wracałam , musiałam bo gdzie niby miałam się podziać ? Poza tym byłam pewna że mój ojciec by mnie znalazł i nie wiem jak by się to skoczyło. Powędrowałam do kuchni , zaparzyłam kawe i przygotowałam jajecznicę dla siebie i dla taty , zjadłam szybko po czym wróciłam do swojego pokoju. Podeszłam do szafy i zaglądnęłam do środka. Były w niej trzy pary spodni , dwie pary spodenek , osiem bluzek oraz dwie bluzy i kurtka. Przynajmniej nie musiałam się długo zastanawiać w co sie ubrać. Wybrałam podarte jeansy i biały podkoszulek , ponieważ było lato. Spakowałam książki i poszłam do szkoły , chociaż lekcje zaczynały sie dopiero za godzinę  , ale wolałam jak najszybciej wyjść z tego domu. Poszłam w miejsce w którym uwielbiałam przesiadywać a mianowicie las. Była tam piękna łąka. Zawsze gdy byłam smutna , zła lub potrzebowałam odpocząć brałam mój szkicownik i ołówek i szłam na łąkę. Jednak dzisiaj ku mojemu zaskoczeniu ktoś tam był , jakiś chłopak. Siedział do mnie tyłem i grał na gitarze. Grał jakąś smutną piosenkę , jednak przez sposób w jaki grał od razu powrócił mi humor. Było widać że grał z pasją i kochał to robić. Po chwili się odwrócił , a ja ujrzałam jego twarz .Był naprawdę przystojny a jego czekoladowe oczy były nieziemskie. Przestał grać.
- Nie nie przestawaj grasz na prawdę pięknie
- Dzięki ale właśnie skończyłem - odpowiedział oschle i poszedł sobie .
Patrzałam na niego tak długo aż zniknął mi z oczu.
Usiadłam na trawie , chwyciłam mój szkicownik i ołówek i zaczęłam rysować. Rysowałam kogoś , za bardzo nie wiedziałam kogo , dopóki nie skończyłam. Narysowałam chłopaka siedzącego na łące z gitarą tego którego widziałam przed chwilą. Spojrzałam na zegarek , lekcje zaczynały sie za piętnaście minut. Wstałam szybko , otrzepałam sie i powędrowałam do szkoły. Nienawidziłam szkoły , ponieważ byłam tam pośmiewiskiem wszyscy się śmiali z tego że mój ojciec jest alkoholikiem , z tego jak wyglądam , jakie mam ciuchy a nawet mnie nie znali . Nie miałam przyjaciółki ani matki której mogłabym się wyżalić ,nie miałam nikogo. Taka była prawda smutna ale prawda . Byłam nikim. Najwyraźniej nie zasłużyłam sobie na szczęśliwe życie. Lekcje wyglądały tak samo jak zawsze , siedziałam w ostatniej ławce , ludzie rzucali we mnie papierkami i innymi rzeczami , a ja nic nie mogłam na to poradzić. Musiałam szybko wrócić do domu. Był tam mój ojciej , rzadko się zdarza żeby tak szybko był w domu , jednak oczywiście był piany. Podszedł do mnie i chwycił moja koszulke.
- Ty mała dziwko zapomniałaś mi dodać cukru do kawy - zaczął się wydzierać , po czym wycelował ręką w moją twarz , a ja poczułam straszne pieczenie.
Po policzku spłynęła mi pojedyńcza łza którą miałam nadzieję że mój ojciec nie zauważy.
- Puść mnie - wyrwałam mu się i pobiegłam do pokoju
- Jeszcze zobaczysz ty suko !- zawołał za mną.
Trzasnęłam drzwiami i rzuciłam się na moje niewygodne łóżko , po chwili usnęłam.

_________________________________________________________
Hej i jak podoba wam sie pierwszy rozdzial ? :)



Prolog

Zawsze zazdrościłam moim rówieśniczką , które chodziły w najmodniejszych ciuchach , były popularne a ich rodziny były idealne. Ja natomiast musiałam mieszkać w jakieś ruderze z moim ojcem alkoholikiem , który nie raz podniósł na mnie rękę.Kiedyś nie był taki , nie dopóki moja mama nie umarła na raka gdy miałam dziewięć lat , od tamtej pory moje życie to istny koszmar. Nie miałam markowych ciuchów i byłam pośmiewiskiem w szkole. Tylko ja w  domu zarabiałam , niestety nie były to najlepsze sposoby na zdobycie pieniędzy a już na pewno nie legalne. Jednak mój " kochany " tatuś wydawał te pieniądze na alkohol i dziwki , co z tego że ledwo starczało nam na jedzenie. Nie miałam łatwego życie.
________________________________________________________
Hej jest to moje drugie opowiadanie mam nadzieję że was zaciekawi :)