Był to Justin. Ucieszyłam się że to on a nie jakiś chłopak który liczy tylko na jedno. Justin był już lekko wstawiony , i chyba mnie nie poznał.
- Chodź ze mną - pociągnął mnie
Po chwili byliśmy w łazience , popchnął mnie do jednej z kabin.
- Siedź lepiej cicho albo cię zabiję ! - zagroził , wyciągając taśmę i liny
- Justin to ja Lily - musiałam mu przypomnieć
Zaczął rozwijać taśmę , oderwał ją i chciał przykleić mi do ust. Zaczęłam się wyrywać
- Zostaw mnie ! - krzyknęłam. Nie wiedziałam co zrobić , więc walnęłam go w krocze.
Chłopak zaczął sie zwijać z bólu a ja skorzystałam z okazji aby uciec. Zaczęłam uciekać ale po drodze złamałam obcas , i niestety Justin mnie dogonił. Zakrył mi usta ręką.
- Słuchaj nie mam czasu rozumiesz Lily , wiem że jeszcze wczoraj cię uratowałem - czyli jednak pamiętał to zabolało jeszcze bardziej - Nie chcę tego robić , ale muszę - przeczesał ręką włosy - Muszę to zrobić dla mojej rodziny , jeśli tego nie zrobię moja rodzina zginie
- Ale nie wiem o co ci chodzi , czego chcesz ?
- Ktoś kazał mi cie porwać rozumiesz ?!
- Nie nie możesz Justin proszę nie rób mi tego , po co niby miałbyś mnie porywać ? Nie mam pieniędzy więc nawet jeśli zażądasz zapłaty to nic z tego nie wyjdzie bo mój ojciec mam mnie gdzieś - łzy spłynęły po moich policzkach
- Przykro mi ...
***
Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu było mi zimno.
- Pomocy ! Ratunku ! Proszę niech mnie ktoś z tą zabierze - krzyknęłam szlochając
Usłyszałam czyjeś kroki i otwieranie drzwi. Zauważyłam Justina i jakiegoś mężczyznę.
- To ona ? - zapytał starszy obleśny mężczyzna
- Tak to ona - odpowiedział Justin , a ja nie miałam pojęcia o co chodzi
- Powiecie mi o co chodzi ?!
- Chodzi o ciebie , twojego brata i twojego ojca - dalej nie rozumiałam - Kilka lat temu twój ojciec oraz ojciec Justina wpakowali się w niezłe gówno , obiecałem że jeśli tego nie odkręcą zabije ich rodziny . Twój brat ... pamiętam jak krzyczał , błagał o litość i jak kazał tobie przekazać , że przeprasza za wszystko i że cię kocha ... To było takie słodkie że aż do dzisiaj mam mdłości. Justin pamiętasz jak mi pomagałeś ?- facet mówił to w taki sposób jakby to była najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobił i był z tego dumny. A ja natomiast dostałam szoku i wybuchnęłam płaczem.
Przede mną stała osoba która zabiła mojego brata a teraz chce zabić mnie . Wyciągnął nóż i zaczął się w nim przeglądać
- Mówiłeś że jej nie zabijesz ! - krzyknął Justin
- I ty mi wierzyłeś ? - zaśmiał się złowrogo
- Obiecałeś że jej nie tkniesz , miałeś w ten sposób sprowadzić jej ojca !
- Dobrze wiedziałem co dzieję sie w życiu Steva i że nie obchodzi go jego córka i wykorzystuje ją tylko po to aby zdobyć pieniądze , ja zawsze dotrzymuję obietnicy jeśli oczywiście chcę ją dotrzymać - ten koleś był jakiś nienormalny
Nagle wszystko zaczęło się dziać w zwolnionym tempie. Justin rzucił się na mężczyznę wyrywając mu nóż i wbił mu go w brzuch. Upadł na ziemię , krztusząc się krwią , po chwili przestał się ruszać. Jus podbiegł do mnie przytulając mocno do siebie.
- Przepraszam ja nie chciałem , tak strasznie mi przykro , proszę wybacz mi ale on chciał zabić moją mame , brata i siostrę oni mają po pięć lat nie mogłem na to pozwolić a obiecał że tobie nic nie zrobi tylko zwabi tak twojego ojca i go zabiję wolałem to ponieważ wiedziałem co twój ojciec ci zrobił i myślałem że bez niego będzie ci lepiej - zaczął się tłumaczyć przepraszając.
Szczerze to go rozumiałam , możliwe że sama bym zrobiła to samo gdybym miała oczywiście kogoś na kim by mi na tyle zależało. Byłam zbyt roztrzęsiona więc siedziałam przytulona do Justina płacząc.
______________________________________________________
Spodziewaliście się czegoś takiego ?! O.o
Justin kogoś zabił !
Genialne <3
OdpowiedzUsuńSuper next :*
OdpowiedzUsuńSuper, czekam na następny rozdział. <33
OdpowiedzUsuńhttp://jestesmy-malarzami-wlasnego-zycia.blogspot.com/
Kocham to dawaj nastepny ! <3
OdpowiedzUsuńParfekcyjne ! Dawaj nn. :)
OdpowiedzUsuń