czwartek, 14 listopada 2013

9 " This is my fault "

Dzisiaj mieliśmy się zjawić u naszego szefa omówić plan zabójstwa mojego ojca. Jechaliśmy z Justinem na koniec miasta . Właśnie tam znajdowała się kryjówka Michaela. Przez to całe zdenerwowanie , miałam wrażenie że ta podróż się nie kończy. Kiedy w końcu dojechaliśmy , cała się trzęsłam. Szłam do mojego szefa , aby obmyślić plan zabicia mojego ojca ! Chyba każdy by się bał , co ja mówię na pewno każdy by się bał i denerwował. A co jeśli to nie wyjdzie ? "Lily uspokój się wszystko będzie dobrze , wasz szef to zawodowiec " Powtarzałam sobie kiedy szliśmy do budynku który znajdował się na krańcu lasu. Troche przerażające . Gdy przekroczyliśmy próg budynki powitała nas śliczna blondynka , jej uśmiech był troche podły i złowieszczy.
- Michael już na was czeka w gabinecie - wskazała na drzwi po przeciwnej stronie wejścia
Skierowaliśmy się w skazanym kierunku a dziewczyna poszła za nami. W pomieszczeniu siedział dość przystojny umięśniony mężczyzna , miał jakoś 30 lat. Hmm nikt by go nie podejrzewał o to że zabija i kradnie a raczej wynajmuje ludzi do tego.
- Czyli jednak Lily zdecydowałaś się na zabicie ojca aby ochronić Justina ? - popatrzał na mnie - Czyli się nie myliłem co do twoich uczuć -splutł ręce na biurku.
Cała się zaczerwieniłam , Justin ścisnął moja dłoń na pocieszenie.
- Usiądźcie - wskazał na dwa krzesła .
Zrobiliśmy to co powiedział.
- Channel zrób naszym gością herbate - skierował się do dziewczyny o złocistych włosach
Wyszła z pomieszcza aby przynieść nam coś do picia.
- Więc teraz omówimy sprawy zabójstwa. O której Lily twój ojciec najczęściej wraca do domu? - spojrzał na mnie , a ja próbowałam sobie przypomnieć o której mniej więcej wraca - Ach no tak przecież ja to wiem , najczęściej wraca około osiemnastej. - zaśmiał się
Byłam sparaliżowana , on śledził mojego ojca ? Głupia ja przecież to oczywiste , wiedział co mój ojciec mi robił.
- Jesteś pewna Lily że chcesz to zrobić ? - spytał się mnie Justin z troską w głosie.
Pokiwałam nieśmiało głową
- No pewnie że chce - klasną w dłonie - Przecież nie może pozwolić na to aby ktoś zabił jej ukochanego - spojrzał na Justina
Byłam na niego wściekła , dlaczego mówi takie rzeczy ? On nic nie wie o moich uczuciach ! Byłam zbulwersowana
- Nic nie wiesz o moich uczuciach ! - wykrzyczałam wstając
Michael nachylił się nad biurkiem chwycił moją koszulke i przyciągnął do siebie
- Zamknij się suko ! Bo zaraz zabije was obojga ! - zagroził
Usiadłam z powrotem na fotel. Teraz bałam się jeszcze bardziej .
- Jesteście niedoświadczeni , więc w tym morderstwie pomoże wam Channel. - otworzył szuflade i wyciągnął z niej dwie bronie .
Podał nam je , Justin zaczął ją oglądać .
- Niezła spluwa - powiedział kiwając głową
- No chyba nie myślisz że dam wam pierwszą lepszą. Kilka zasad , jeśli ktoś was przyłapie lub policja się o tym dowie i znajdzie dowody oboje jesteście martwi i Justin twoja rodzina też - obrócił się do Justina
Widziałam lęk w jego oczach. Czułam się winna , to wszystko moja wina.
Dziwiłam się że Channel jeszcze nie wróciła. Ile może zająć zaparzenie herbaty ?
Moje myśli przerwało otwieranie drzwi. Wróciła blondynka z dwoma filiżankami herbaty
- Gdzie sie tyle podziewałaś ?! - wykrzyczał - Ile może zająć zaparzanie herbaty !? - walnął w stół
- J... ja , ja przeraszam , ktoś do mnie zadzwonił - wyjąkała strachliwym głosem
Położyła filiżanki przed nami na biurku i stanęła po prawej stronie Michaela.
- Channel już wykonała kilka zabójstw dla mnie - owinął rękę wokół jej tyłka i przyciągnął do siebie , widziałam obrzydzenie w jej wyrazie twarzy - Więc pomoże wam , Lily ty masz zabić swojego ojca a Justin razem z Channel pozbędą się ciała - dlaczego akurat ja musiałam go zabić ?! A no tak bo to mój ojciec...
Szef pokazał palcem aby blondynka się schyliła , wyszeptał jej coś do ucha a ona pokiwała nieśmiało głową i przełknęła ślinę. Ciekawiło mnie co jej powiedział.
- Więc to tyle możecie już wracać do domu
Cieszyłam sie bo jak najszybciej chciałam opuścić to miejsce. Kiedy wychodziliśmy nasz szef jeszcze coś krzyknął
- Macie pięć dni ! - i drzwi się zamknęły
Wróciliśmy do samochodu Justina. Zaraz kiedy wsiedliśmy , Justin wyciągnął papierosa i odpalił go , zaciągając się.
- Justin ja przepraszam , to przeze mnie zostałeś w to wciągnięty - podciągnęłam kolana do góry i położyłam na nich głowę , patrząc przed siebie
- Lily to nie twoja wina , to wszystko wina tego skurwysyna - uderzył w kierownice , a ja się wzdrygnęłam - Lily spójrz na mnie - powiedział łagodniejszym głosem

Lekko spojrzałam na niego, przełykając ślinę . Chłopak chwycił mój podbródek i przyciągnął do siebie tak że nasze twarze dzieliło kilka centymetrów
- To wszystko nie jest twoją winą - powiedział a ja poczułam zapach tytoniu - Poradzimy sobie , nie ważne co się stanie jesteśmy w tym razem i cię nie zostawie , rozumiesz ?
Pokiwałam lekko głową i wróciłam do poprzedniej pozycji. Justin odpalił auto i ruszyliśmy. Całą drogę wpatrywałam się w obraz za oknem. Niebo już było lekko zaciemnione , objęłam mocniej nogi. Byłam wykończona tym wszystkim i nie wiedząc kiedy zasnęłam

____________________________________________________
No to mamy następny rozdział :3  Za niedługo będzie działo się jeszcze więcej ^^
Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale miałam w tym tyg 4 sprawdziany :x


Jeśli sie podoba to zostaw komentarz będzie mi miło :) :3

5 komentarzy: